Prawidłowo, obowiązkowe badanie techniczne w Stacji Kontroli Pojazdów może wykonać wyłącznie diagnosta, czyli osoba posiadająca specjalne uprawnienia nadane na podstawie przepisów prawa (m.in. ustawy Prawo o ruchu drogowym i odpowiednich rozporządzeń). Diagnosta to nie jest „zwykły” mechanik – to fachowiec, który przeszedł specjalistyczne szkolenia, zdał egzamin i został wpisany do ewidencji diagnostów. Ma on formalne uprawnienia do oceny stanu technicznego pojazdu pod kątem bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz ochrony środowiska. W praktyce diagnosta wykonuje na SKP pomiary skuteczności hamulców, sprawdza zbieżność kół, ustawienie świateł, luzy w zawieszeniu, stan układu wydechowego, emisję spalin czy szczelność instalacji gazowej. Korzysta przy tym z urządzeń pomiarowych, które muszą mieć aktualne legalizacje i atesty. Ważne jest też to, że diagnosta nie tylko „ogląda auto”, ale przede wszystkim podejmuje decyzję administracyjną w formie wyniku badania – pozytywnego albo negatywnego. Wpisuje wynik do systemu CEPiK, wystawia zaświadczenie z badania i nakleja odpowiednią nalepkę, jeśli jest wymagana. Moim zdaniem warto zapamiętać, że badanie techniczne to czynność urzędowa, a nie tylko usługa warsztatowa, dlatego diagnosta ponosi odpowiedzialność prawną za swoją ocenę, łącznie z możliwością cofnięcia uprawnień, a w skrajnych przypadkach nawet odpowiedzialnością karną. W dobrze prowadzonej SKP diagnosta trzyma się ściśle procedur i instrukcji producentów urządzeń oraz wytycznych Transportowego Dozoru Technicznego, bo to gwarantuje powtarzalność i rzetelność badań, a w efekcie większe bezpieczeństwo na drodze.
Wiele osób myli obowiązkowe badanie techniczne pojazdu z przeglądem serwisowym w warsztacie i stąd biorą się błędne skojarzenia co do tego, kto może je wykonać. Badanie techniczne w Stacji Kontroli Pojazdów jest czynnością ściśle uregulowaną przepisami prawa, a jego wynik ma charakter urzędowy. Dlatego nie wystarczy, że ktoś zna się na samochodach albo pracuje przy nich na co dzień. Mechanik samochodowy, nawet bardzo doświadczony, ma uprawnienia do wykonywania napraw, regulacji, wymian części, diagnostyki warsztatowej, ale nie ma z automatu prawa do wykonywania okresowych badań technicznych w SKP. To są dwa różne światy: naprawa i serwis kontra ocena formalna dopuszczenia pojazdu do ruchu. Mechanik może wykonać tzw. przegląd przed badaniem, przygotować auto, naprawić usterki, ale sam protokół z badania obowiązkowego musi wystawić diagnosta z odpowiednimi uprawnieniami. Podobne nieporozumienia pojawiają się przy urzędach dozoru technicznego. Pracownik Urzędu Dozoru Technicznego (UDT) zajmuje się kontrolą i nadzorem nad urządzeniami technicznymi, jak dźwigi, żurawie, niektóre zbiorniki ciśnieniowe czy instalacje. To zupełnie inny zakres kompetencji niż badanie stanu technicznego pojazdów w rozumieniu Prawa o ruchu drogowym. UDT nie zastępuje SKP, a jego pracownicy nie przeprowadzają obowiązkowych badań technicznych samochodów osobowych czy ciężarowych. Kolejne częste złudzenie dotyczy personelu administracyjnego. Pracownik biura obsługi klienta w SKP lub serwisie odpowiada za przyjęcie pojazdu, wypełnienie dokumentów, pobranie opłaty, czasem wprowadzenie danych do systemu, ale nie wykonuje pomiarów, nie sprawdza luzów zawieszenia ani nie podejmuje decyzji o dopuszczeniu pojazdu do ruchu. To jest funkcja organizacyjna i pomocnicza, bez uprawnień diagnostycznych. Typowy błąd myślowy polega tu na mieszaniu ról: skoro ktoś pracuje „w motoryzacji” albo „w urzędzie”, to wydaje się, że może robić każde badanie. W rzeczywistości system jest mocno sformalizowany: wyłącznie diagnosta z nadanymi uprawnieniami może zatwierdzić obowiązkowe badanie techniczne pojazdu na SKP i wprowadzić jego wynik do CEPiK. To rozróżnienie jest kluczowe dla bezpieczeństwa i odpowiedzialności prawnej.