Pożar w pierwszej fazie kontrolowany jest przez
W pierwszej fazie pożar jest kontrolowany głównie przez paliwo, czyli przez to, co się pali, ile tego jest, jak jest ułożone i jak łatwo oddaje pary palne. Na początku rozwoju pożaru w typowym pomieszczeniu tlenu zwykle jeszcze nie brakuje, więc ograniczeniem nie jest wentylacja, tylko właśnie dostępna masa i powierzchnia materiału palnego. Inaczej zachowa się zwinięta gazeta, inaczej stos kartonów, a jeszcze inaczej pianka tapicerska czy rozlana ciecz palna. Moim zdaniem to jest jedna z ważniejszych rzeczy do zapamiętania, bo w praktyce porządek pożarowy, ograniczanie składowania materiałów i zachowanie odstępów od źródeł ciepła realnie zmniejsza szybkość rozwoju pożaru. Dobre praktyki ochrony przeciwpożarowej, zgodne z podejściem znanym m.in. z klasyfikacji materiałów według PN-EN 13501-1 oraz ogólnych zasad rozpoznania pożaru, każą patrzeć na rodzaj paliwa, jego rozdrobnienie, wilgotność, wentylację i geometrię pomieszczenia. W fazie początkowej usunięcie lub schłodzenie paliwa, odcięcie źródła zapłonu albo szybkie podanie środka gaśniczego, np. wody, piany lub CO₂ zależnie od klasy pożaru, może zatrzymać rozwój zanim dojdzie do rozgorzenia.
W tym pytaniu łatwo pomylić mechanizmy przenoszenia ciepła z czynnikiem, który faktycznie ogranicza rozwój pożaru na starcie. Konwekcja jest bardzo ważna, bo gorące gazy unoszą się do góry, ogrzewają sufit, rozprowadzają dym i mogą przenosić energię na dalsze materiały palne. Nie oznacza to jednak, że konwekcja kontroluje pierwszą fazę pożaru. Ona opisuje sposób transportu ciepła, a nie podstawowy limit rozwoju. Podobnie promieniowanie cieplne ma duże znaczenie przy nagrzewaniu przedmiotów w pobliżu ogniska pożaru, przy zapłonie wtórnym i przy zjawisku rozgorzenia, ale w fazie początkowej samo promieniowanie nie decyduje jeszcze, czy pożar będzie rósł szybko czy wolno. Wentylacja z kolei staje się kluczowa wtedy, gdy pożar w pomieszczeniu zużyje dużo tlenu i zacznie brakować powietrza do spalania. Wtedy mówimy o pożarze kontrolowanym przez wentylację, co jest typowe dla bardziej rozwiniętej fazy, szczególnie w zamkniętych lokalach, piwnicach czy mieszkaniach z ograniczonym dopływem powietrza. Typowy błąd myślowy polega na tym, że ktoś kojarzy dym, przeciąg i płomienie z wentylacją i od razu uznaje ją za główny czynnik zawsze. A na początku najczęściej tlenu jest dość, więc decyduje paliwo: jego ilość, powierzchnia, stan skupienia, temperatura zapłonu i sposób ułożenia. Z mojego doświadczenia najlepiej zapamiętać to prosto: najpierw pożar je to, co ma pod ręką, a dopiero później zaczyna mu brakować powietrza.