Prądownik znajdujący się na drabinie z linią gaśniczą
A. może podać wodę tylko na wyraźne polecenie dowódcy zastępu.
B. może podać wodę, gdy ma podpiętą prądownicę do linii wężowej.
C. może podać wodę tylko na wyraźne polecenie obsługującego rozdzielacz.
D. może podać wodę, gdy jest zabezpieczony zatrzaśnikiem i wyda komendę.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2014 (arkusz Z.22-X-14.01).
W tej sytuacji kluczowe są dwa warunki: prądownik pracujący na drabinie musi być zabezpieczony zatrzaśnikiem oraz sam musi wydać komendę do podania wody. To nie jest formalność dla papieru, tylko bardzo praktyczna zasada BHP. Linia gaśnicza po napełnieniu wodą robi się ciężka, sztywna i potrafi mocno szarpnąć, szczególnie przy gwałtownym otwarciu rozdzielacza albo zmianie ciśnienia. Do tego dochodzi siła odrzutu prądownicy, która na ziemi jest łatwiejsza do opanowania, a na drabinie może szybko wytrącić ratownika z równowagi. Zatrzaśnik daje zabezpieczenie przed upadkiem, a komenda prądownika oznacza, że jest gotowy: ma stabilną pozycję, kontroluje prądownicę, linia jest ułożona bez ostrych załamań i nie ciągnie go w bok. Moim zdaniem to jedna z tych zasad, które najlepiej zapamiętać przez wyobrażenie sobie akcji nocą, w dymie i stresie. Sama podłączona prądownica nic jeszcze nie znaczy. Dobra praktyka pożarnicza wymaga łączności, komend i zabezpieczenia stanowiska pracy na wysokości. Dopiero wtedy można bezpiecznie podać wodę na drabinie.
Przy pracy z linią gaśniczą na drabinie nie wolno myśleć tylko kategorią: prądownica jest podłączona, więc można lać wodę. To dość częsty skrót myślowy, ale niebezpieczny. Podanie wody powoduje nagłe zwiększenie masy linii, pojawia się siła reakcji na prądownicy, możliwe są szarpnięcia węża oraz chwilowe uderzenia hydrauliczne. Na drabinie nawet niewielkie zachwianie może skończyć się upadkiem z wysokości, dlatego standardem jest najpierw stabilizacja ratownika i dopiero potem rozpoczęcie podawania środka gaśniczego. Samo polecenie dowódcy zastępu też nie wystarcza, bo dowódca może nie widzieć dokładnie, czy prądownik ma już pewny chwyt, czy jest wpięty zatrzaśnikiem i czy linia nie pracuje pod złym kątem. Oczywiście rozkaz dowódcy jest ważny w organizacji działań, ale bezpośrednią gotowość do przyjęcia ciśnienia musi potwierdzić człowiek stojący na drabinie. Podobnie obsługujący rozdzielacz nie powinien decydować samodzielnie, bo jego rola polega na realizacji komend i regulacji dopływu wody, a nie na ocenie bezpieczeństwa stanowiska na wysokości. Z mojego doświadczenia szkolnego wynika, że uczniowie często mylą kolejność: najpierw chcą otwierać wodę, a dopiero potem poprawiać pozycję. W realnej akcji robi się odwrotnie: zabezpieczenie zatrzaśnikiem, stabilne ustawienie, kontrola prądownicy i wyraźna komenda, na przykład do podania wody. To jest prosta zasada, ale ratuje zdrowie.