Przy jakim ciśnieniu powinien uruchomić się sygnalizator akustyczny w nadciśnieniowym powietrznym aparacie butlowym?
A. 5,0 - 6,0 MPa
B. 3,0 - 4,5 MPa
C. 6,5 - 7,0 MPa
D. 7,5 - 8,0 MPa
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.22-X-18.05).
Sygnalizator akustyczny w nadciśnieniowym powietrznym aparacie butlowym powinien uruchomić się przy ciśnieniu około 5,0 - 6,0 MPa, czyli w praktyce przy 50 - 60 bar. To jest poziom rezerwy powietrza, który ma ostrzec użytkownika, że nie ma już komfortowego zapasu do dalszej pracy, tylko trzeba rozpocząć wycofywanie się ze strefy zagrożenia. W aparatach zgodnych z wymaganiami stosowanymi w ochronie przeciwpożarowej, m.in. wg zasad wynikających z norm dla aparatów powietrznych typu PN-EN 137, sygnał ostrzegawczy ma być wyraźny, słyszalny i pojawić się zanim zapas powietrza spadnie do wartości krytycznej. Z mojego doświadczenia to bardzo ważny detal, bo w zadymieniu, stresie i hałasie łatwo stracić orientację czasu. Taki sygnał nie oznacza: pracuj dalej spokojnie, tylko raczej: kończ zadanie i wychodź. Przykładowo, jeżeli ratownik działa w aparacie 300 bar, to alarm przy 55 bar daje jeszcze pewien margines bezpieczeństwa na dojście do wyjścia, pomoc partnerowi albo pokonanie przeszkody. Dobra praktyka jest taka, że manometr kontroluje się regularnie, a nie dopiero wtedy, gdy gwizdek zacznie działać. Sygnalizator to zabezpieczenie dodatkowe, a nie zamiennik rozsądnej kontroli zużycia powietrza.
W tym pytaniu łatwo pomylić ciśnienie alarmowe z innymi wartościami występującymi w aparacie powietrznym. Zakres 3,0 - 4,5 MPa jest za niski jak na standardowe uruchomienie sygnalizatora. Gdyby alarm włączył się dopiero przy tak małej rezerwie, użytkownik miałby znacznie mniej czasu na bezpieczne opuszczenie strefy zadymienia, skażenia albo podwyższonej temperatury. W realnej akcji to już może być nerwowa sytuacja, szczególnie gdy trzeba jeszcze znaleźć drogę powrotną, zejść po schodach albo ewakuować poszkodowanego. Z kolei wartości 6,5 - 7,0 MPa oraz 7,5 - 8,0 MPa są zbyt wysokie dla typowego progu alarmowego. Takie ustawienie powodowałoby, że sygnalizator włączałby się zbyt wcześnie i mógłby niepotrzebnie skracać czas efektywnej pracy w aparacie. Oczywiście większy zapas brzmi bezpiecznie, ale w sprzęcie ochrony układu oddechowego chodzi o kompromis między czasem pracy a rezerwą na wycofanie. Typowy błąd myślowy polega na tym, że ktoś bierze ciśnienie butli, na przykład 30 MPa przy butli 300 bar, i próbuje intuicyjnie dobrać z tego jakąś dużą część jako alarm. A to tak nie działa. Próg sygnalizacji jest ustalony konstrukcyjnie i eksploatacyjnie, zwykle w okolicy 5,0 - 6,0 MPa, bo ta wartość daje praktyczną rezerwę oddechową oraz jest zgodna z dobrymi praktykami i wymaganiami dla aparatów stosowanych w ratownictwie. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: alarm w aparacie to sygnał odwrotu, nie informacja o ostatnich kilku oddechach.