Straty ciśnienia wywołane łącznikiem, rozdzielaczem lub łukami węży, nazywamy stratami
A. lokalnymi.
B. poprzecznymi.
C. liniowymi.
D. powierzchniowymi.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2014 (arkusz Z.22-X-14.01).
Straty ciśnienia powodowane przez łącznik, rozdzielacz, prądownicę, zawór albo łuk węża to straty lokalne. Chodzi o to, że przepływ wody nie traci energii tylko przez tarcie na długim, prostym odcinku przewodu, ale też w miejscach, gdzie nagle zmienia się kierunek, przekrój albo charakter przepływu. W takim elemencie powstają zawirowania, miejscowe przyspieszenia strugi i dodatkowe opory. W hydraulice często opisuje się to zależnością $\Delta p=\zeta \cdot \frac{\rho v^2}{2}$, gdzie ζ jest współczynnikiem oporu miejscowego danego elementu. W praktyce, np. przy rozwinięciu linii gaśniczej, kilka ostrych łuków węża i rozdzielacz potrafią zauważalnie obniżyć ciśnienie na prądownicy. Moim zdaniem to jest jedna z tych rzeczy, które widać dopiero w realnej robocie, nie tylko w tabelce. Dobre praktyki branżowe, zgodne z zasadami hydrauliki pożarniczej oraz dokumentacją techniczno-ruchową armatury, mówią żeby unikać niepotrzebnych załamań węży, stosować właściwe średnice, sprawdzać stan łączników i nie robić ciasnych promieni gięcia. Normy i wymagania sprzętowe, np. dla węży pożarniczych i armatury, nie podają tego po to, żeby było więcej papierów, tylko żeby układ działał przewidywalnie pod obciążeniem.
W tym pytaniu łatwo pomylić różne rodzaje oporów przepływu, bo wszystkie one ostatecznie objawiają się spadkiem ciśnienia. Straty liniowe dotyczą przede wszystkim tarcia cieczy o ścianki przewodu na pewnej długości, czyli im dłuższy wąż lub rurociąg i im większa prędkość przepływu, tym większy spadek ciśnienia na tym odcinku. To nie jest jednak właściwe określenie dla strat wywołanych przez rozdzielacz, łącznik czy łuk, bo tam problem jest skupiony w konkretnym miejscu instalacji. Taki opór nazywa się lokalnym albo miejscowym. Określenie poprzeczne nie jest typową kategorią strat ciśnienia w hydraulice technicznej. Może się kojarzyć ze zmianą kierunku przepływu albo z przekrojem przewodu, ale w normalnym nazewnictwie branżowym tak się tego nie klasyfikuje. Podobnie powierzchniowe brzmią trochę jak tarcie na powierzchni ścianek, lecz w praktyce szkolnej i zawodowej nie opisuje się tak strat od armatury i załamań. Typowy błąd myślowy polega na tym, że ktoś widzi wąż i od razu myśli o stratach liniowych, a pomija fakt, że pytanie wymienia elementy punktowe: łącznik, rozdzielacz, łuki. W instalacjach wodnych i w liniach gaśniczych trzeba rozdzielać te pojęcia, bo inaczej można źle oszacować wymagane ciśnienie pompy, dobrać niewłaściwą średnicę węża albo zostawić zbyt mały zapas ciśnienia na prądownicy. Z mojego doświadczenia najlepiej zapamiętać to prosto: długość przewodu daje straty liniowe, a elementy armatury i zmiany kierunku dają straty lokalne.