Szerokość działania jednego prądu gaśniczego wynosi
A. w natarciu 10 m, w obronie dalszej 20 m.
B. w natarciu 20 m, w obronie bliższej 40 m.
C. w natarciu 20 m, w obronie bliższej 30 m.
D. w natarciu 10 m, w obronie dalszej 30 m.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2014 (arkusz Z.22-X-14.01).
Właściwa wartość to: w natarciu 10 m, w obronie dalszej 30 m. Chodzi tu o tak zwaną szerokość działania jednego prądu gaśniczego, czyli praktyczny odcinek frontu pożaru albo strefy zagrożenia, który można skutecznie objąć jednym prądem wody lub środka gaśniczego. W natarciu przyjmuje się 10 m, bo rota pracuje bliżej ognia, często w wysokiej temperaturze, przy zadymieniu i zmiennej widoczności. Trzeba wtedy działać dokładnie, chłodzić, osłaniać i podawać środek gaśniczy tam, gdzie rzeczywiście jest ognisko pożaru. Większy odcinek byłby już mało realny do skutecznego opanowania jednym prądem. W obronie dalszej przyjmuje się 30 m, ponieważ działania są prowadzone z większego dystansu i zwykle nie polegają na bezpośrednim gaszeniu płomieni, tylko na zabezpieczaniu obiektów, elewacji, zbiorników, składowisk czy sąsiednich stref przed promieniowaniem cieplnym i rozprzestrzenianiem pożaru. Z mojego doświadczenia w nauce taktyki pożarniczej, ta wartość bardzo pomaga przy szybkim szacowaniu liczby prądów, sił i środków na miejscu akcji. Dowódca może orientacyjnie ocenić, ile linii gaśniczych trzeba rozwinąć na danym froncie działań, żeby nie zostawić luk w zabezpieczeniu. To są wartości normatywno-taktyczne, używane w szkoleniu i planowaniu, ale w praktyce zawsze trzeba je zestawić z warunkami: rodzajem materiału palnego, wiatrem, dostępem do stanowisk gaśniczych, wydajnością prądownicy i bezpieczeństwem ratowników.
W tym zagadnieniu najczęściej myli się szerokość działania prądu gaśniczego z jego zasięgiem rzutu albo z ogólnym polem pracy roty. To nie jest to samo. Szerokość działania określa, jaki odcinek można skutecznie obsłużyć jednym prądem w danych warunkach taktycznych. Dla natarcia przyjmuje się 10 m, bo działania są prowadzone bezpośrednio na ognisko pożaru, często w warunkach ograniczonej widoczności, wysokiej temperatury i dużej dynamiki rozwoju zdarzenia. Założenie 20 m w natarciu jest zbyt optymistyczne. Jeden prąd na tak szerokim froncie może już nie zapewnić odpowiedniego pokrycia, chłodzenia i kontroli nad ogniem. W praktyce powstałyby martwe pola, a rota musiałaby zbyt mocno zmieniać kierunek podawania prądu, co osłabia skuteczność gaszenia. Również zaniżanie obrony dalszej do 20 m nie pasuje do przyjętych zasad taktycznych. Obrona dalsza ma inny charakter niż natarcie: chodzi przede wszystkim o ograniczenie rozprzestrzeniania się pożaru, osłonę sąsiednich obiektów i zmniejszenie skutków promieniowania cieplnego. Dlatego jeden prąd może obejmować szerszy odcinek, czyli 30 m. Pojawia się też pomyłka z obroną bliższą, gdzie warunki są bardziej intensywne niż w obronie dalszej i nie należy automatycznie przenosić tam wartości z innego rodzaju działań. Warto zapamiętać prostą logikę: im bliżej ognia i im bardziej bezpośrednie gaszenie, tym mniejsza szerokość skutecznego działania jednego prądu. Moim zdaniem to lepiej zapamiętać przez sens taktyczny, a nie tylko jako suche liczby, bo na akcji takie szacunki przekładają się na realne bezpieczeństwo i prawidłowe rozmieszczenie sił.