Widząc na chodniku leżącego na brzuchu mężczyznę w wieku ok. 60 lat, należy
A. ułożyć go w pozycji bocznej ustalonej i wezwać Policję.
B. spróbować nawiązać z nim kontakt, sprawdzić funkcje życiowe.
C. uznać, iż zapewne jest pijany i wezwać pomoc.
D. spytać, czy jest w pobliżu lekarz.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2014 (arkusz Z.22-X-14.01).
W takiej sytuacji najważniejsze jest szybkie rozpoznanie, czy człowiek jest przytomny i czy oddycha prawidłowo. Dlatego próba nawiązania kontaktu i sprawdzenie funkcji życiowych to właściwe działanie. Podchodzisz ostrożnie, najpierw oceniasz bezpieczeństwo miejsca, bo ratownik też nie może stać się poszkodowanym. Potem mówisz głośno do tej osoby, np. Proszę pana, czy pan mnie słyszy?, delikatnie potrząsasz za barki, a jeśli brak reakcji, wołasz o pomoc i organizujesz wezwanie 112 lub 999. Następny krok to udrożnienie dróg oddechowych i ocena oddechu przez maksymalnie 10 sekund: patrzysz na ruch klatki piersiowej, słuchasz oddechu, starasz się wyczuć przepływ powietrza. Z mojego doświadczenia wynika, że ludzie często panikują albo zakładają, że ktoś jest pijany, a to może być udar, zawał, hipoglikemia, uraz głowy albo zatrzymanie krążenia. Jeżeli poszkodowany oddycha prawidłowo, można ułożyć go w pozycji bezpiecznej i kontrolować oddech do przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego. Jeżeli nie oddycha albo oddech jest agonalny, trzeba rozpocząć resuscytację krążeniowo-oddechową i użyć AED, jeśli jest dostępne. To jest zgodne z podstawowymi standardami pierwszej pomocy i zasadą: najpierw ocena stanu, potem działanie.
W tej sytuacji łatwo wpaść w myślenie na skróty, a właśnie ono bywa najgroźniejsze. Samo pytanie, czy w pobliżu jest lekarz, nie rozwiązuje problemu, bo świadek zdarzenia nie może stać bezczynnie i czekać na kogoś bardziej kompetentnego. W pierwszej pomocy liczą się proste czynności wykonane od razu: ocena bezpieczeństwa, sprawdzenie reakcji, kontrola oddechu i wezwanie pomocy. Lekarz może się przydać, jasne, ale nie wolno uzależniać ratowania życia od jego przypadkowej obecności. Równie niebezpieczne jest założenie, że osoba leżąca na chodniku jest pijana. Moim zdaniem to jeden z najczęstszych i najgorszych błędów społecznych. Bełkot, brak kontaktu czy leżenie na ziemi mogą wynikać z alkoholu, ale też z udaru mózgu, zawału serca, padaczki, cukrzycy, urazu czaszkowo-mózgowego albo nagłego zatrzymania krążenia. Wezwanie pomocy jest potrzebne, lecz wcześniej albo równolegle trzeba ocenić funkcje życiowe, bo od tego zależy, czy zaczynamy RKO. Ułożenie w pozycji bocznej ustalonej też nie jest automatycznym ruchem na start. Najpierw trzeba wiedzieć, czy poszkodowany oddycha prawidłowo. Jeśli nie oddycha, pozycja boczna tylko opóźni uciski klatki piersiowej. Policja nie jest podstawową służbą w nagłym stanie zdrowotnym; priorytetem jest numer alarmowy 112 lub 999 i zespół ratownictwa medycznego. Dobre postępowanie zaczyna się od kontaktu i oceny funkcji życiowych, a dopiero potem dobiera się dalsze czynności.