Wodą można gasić pożar
A. oleju rzepakowego.
B. sodu.
C. celulozy.
D. karbidu.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2013 (arkusz Z.22-X-13.05).
Wodą można gasić pożar celulozy, czyli materiałów takich jak papier, drewno, bawełna, karton czy trociny. To są typowe materiały stałe pochodzenia organicznego, zaliczane w praktyce do pożarów grupy A według klasyfikacji stosowanej w ochronie przeciwpożarowej, np. PN-EN 2. Woda działa tu głównie przez chłodzenie: odbiera bardzo dużo ciepła, obniża temperaturę materiału poniżej temperatury zapłonu i ogranicza dalszą pirolizę, czyli rozkład termiczny celulozy z wydzielaniem palnych gazów. Dodatkowo dobrze wsiąka w porowate materiały, więc może dogasić żar ukryty głębiej, a to w pożarach papieru czy drewna jest mega ważne. Z mojego doświadczenia właśnie niedogaszone zarzewia w kartonach albo drewnie potrafią po chwili znowu się rozwinąć. W praktyce wodę stosuje się np. z hydrantu, prądownicy lub gaśnicy wodnej, ale zawsze trzeba ocenić otoczenie: instalacje elektryczne, substancje chemiczne obok i możliwość spływu zanieczyszczonej wody. Dobra praktyka branżowa jest prosta: woda jest świetna na celulozę, ale nie jest uniwersalnym środkiem gaśniczym do wszystkiego.
Najczęstszy błąd polega na traktowaniu wody jako środka gaśniczego „od wszystkiego”. W ochronie przeciwpożarowej tak się nie robi, bo skuteczność i bezpieczeństwo gaszenia zależą od rodzaju materiału palnego oraz reakcji tego materiału z wodą. Sód jest metalem alkalicznym i reaguje z wodą bardzo gwałtownie: 2Na + 2H₂O → 2NaOH + H₂. Powstaje wodorotlenek sodu, wydziela się wodór i dużo ciepła, więc zamiast ugasić pożar można doprowadzić do zapłonu lub nawet wybuchowej mieszaniny wodoru z powietrzem. To jest klasyczny przykład pożaru metalu, gdzie stosuje się specjalne proszki do metali, zgodne z zasadami dla pożarów grupy D, a nie zwykłą wodę. Karbid, czyli węglik wapnia CaC₂, też nie nadaje się do gaszenia wodą, bo reaguje z nią z wydzieleniem acetylenu: CaC₂ + 2H₂O → C₂H₂ + Ca(OH)₂. Acetylen jest gazem bardzo łatwopalnym, a w mieszaninie z powietrzem może tworzyć atmosferę wybuchową. Olej rzepakowy również jest problematyczny. Wlanie wody do rozgrzanego oleju powoduje gwałtowne parowanie wody, wyrzut płonącego tłuszczu i rozprzestrzenienie ognia. W gastronomii takie pożary traktuje się jako pożary tłuszczów i olejów jadalnych, czyli grupa F, gdzie dobrą praktyką są gaśnice typu F albo odcięcie dopływu tlenu pokrywą, jeśli sytuacja jest mała i bezpieczna. Moim zdaniem warto zapamiętać jedną rzecz: woda chłodzi świetnie, ale gdy substancja z wodą reaguje albo pływa na niej jako palna ciecz, robi się z tego kłopot, czasem bardzo poważny.