Jaka zasada obowiązuje, gdy prowadzone jest kierowanie interwencyjne?
W kierowaniu interwencyjnym najważniejsza jest zasada jednoosobowego dowodzenia. Oznacza to, że decyzje na miejscu zdarzenia podejmuje jeden KDR, czyli kierujący działaniem ratowniczym. To on odpowiada za rozpoznanie, podział zadań, bezpieczeństwo ratowników, wybór zamiaru taktycznego i bieżące korygowanie działań. W praktyce ma to ogromne znaczenie, bo na początku akcji często panuje chaos: przyjeżdża pierwszy zastęp, są osoby poszkodowane, zagrożenie się zmienia, a informacji jest mało. Gdyby kilka osób równolegle wydawało polecenia, bardzo łatwo o sprzeczne rozkazy, dublowanie zadań albo pozostawienie jakiegoś odcinka bez nadzoru. Jednoosobowe kierowanie nie znaczy, że KDR ma robić wszystko sam i nie słuchać nikogo. Może korzystać z meldunków, podpowiedzi specjalistów, informacji od właściciela obiektu czy ratowników pracujących w środku. Ale decyzja końcowa i odpowiedzialność pozostają po jego stronie. Moim zdaniem to jedna z tych zasad, które brzmią prosto, ale w realnej akcji ratują porządek organizacyjny. Dopiero przy większych zdarzeniach mogą pojawiać się bardziej rozbudowane formy wsparcia dowodzenia, np. sztab, odcinki bojowe czy zastępcy, ale samo kierowanie interwencyjne opiera się na jasnym, pojedynczym ośrodku decyzyjnym.
W tym pytaniu łatwo pomylić normalne wsparcie dowódcy z samą zasadą kierowania interwencyjnego. KDR może oczywiście korzystać z pomocy innych osób, przyjmować meldunki, prosić o ocenę zagrożenia albo konsultować się ze specjalistą, ale to nie zmienia faktu, że kierowanie interwencyjne prowadzi się jednoosobowo. Nie ma tu wymagania, aby KDR zawsze posiadał zastępcę. Zastępca może się pojawić przy bardziej rozwiniętej organizacji działań, gdy skala akcji rośnie, trzeba wydzielić odcinki bojowe albo odciążyć dowódcę od części zadań. Jednak nie jest to warunek kierowania interwencyjnego. Podobnie ze sztabem: sztab to narzędzie wspomagania przy zdarzeniach większych, długotrwałych lub skomplikowanych, bardziej kojarzone z wyższymi poziomami kierowania. Przy typowym kierowaniu interwencyjnym liczy się szybkość rozpoznania, natychmiastowe decyzje i przejrzysty łańcuch poleceń. Myślenie, że przybyli specjaliści mają kierować zespołowo, też jest ryzykowne. Specjalista może mieć lepszą wiedzę o gazach, konstrukcji, substancjach niebezpiecznych czy instalacjach, ale nie przejmuje automatycznie funkcji dowodzenia. W dobrej praktyce ratowniczej specjalista doradza, a KDR na podstawie tych informacji podejmuje decyzję. Z mojego doświadczenia z nauki taktyki wynika, że błąd bierze się często z przekonania, że więcej osób decydujących oznacza większe bezpieczeństwo. W działaniach ratowniczych bywa odwrotnie: bezpieczeństwo daje jasna odpowiedzialność, czytelne rozkazy i jeden dowódca, który spina całość akcji.