Jaki spadek ciśnienia w liniach wężowych powodują zasysacze liniowe?
A. ok. 30 %
B. ok. 50 %
C. ok. 10 %
D. ok. 20 %
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2014 (arkusz Z.23-X-14.05).
Zasysacz liniowy wprowadzony w linię wężową powoduje spadek ciśnienia rzędu ok. 30%, i właśnie ta wartość jest przyjmowana w praktycznych obliczeniach hydraulicznych. Wynika to z zasady działania zasysacza, czyli wykorzystania efektu Venturiego. Woda przepływa przez przewężenie, rośnie jej prędkość, a ciśnienie miejscowo spada, dzięki czemu środek pianotwórczy może zostać zassany z pojemnika i zmieszany z wodą. Taki proces nie jest za darmo hydraulicznie, bo część energii strumienia idzie na wytworzenie podciśnienia i pokonanie oporów armatury. W praktyce, jeśli na wejściu do zasysacza mamy np. 8 bar, to za zasysaczem trzeba liczyć się z ciśnieniem niższym mniej więcej o 30%, czyli zostaje około 5,6 bar, zanim jeszcze doliczymy straty na dalszym odcinku węży. Moim zdaniem to jedna z tych wartości, które warto mieć w głowie, bo przy podawaniu piany łatwo założyć zbyt małe ciśnienie na pompie i potem prądownica pianowa nie pracuje tak jak trzeba. Dobra praktyka jest taka, żeby zasysacz dobierać do wydajności prądownicy, stosować zalecane ciśnienie pracy i nie robić zbyt długiego odcinka za zasysaczem, bo piana oraz zasysanie mogą być niestabilne. To typowy temat z armatury wodno-pianowej i eksploatacji sprzętu pożarniczego.
W tym pytaniu trzeba pamiętać, że zasysacz liniowy nie jest zwykłą złączką ani prostym odcinkiem armatury. Jego zadaniem jest zassanie środka pianotwórczego do przepływającej wody, a to odbywa się kosztem energii strumienia. Dlatego przyjmuje się, że powoduje on spadek ciśnienia około 30% w linii wężowej. Zbyt duża wartość, taka jak około 50%, zwykle wynika z mylenia strat na zasysaczu ze stratami całego układu: długich odcinków węży, różnicy wysokości, rozdzielacza, prądownicy i samego zasysacza razem. Oczywiście w źle zestawionej linii całkowity spadek może być duży, ale sam zasysacz liniowy standardowo liczy się inaczej. Z kolei wartości około 20% i około 10% są zbyt optymistyczne. Takie podejście może się pojawić, gdy ktoś traktuje zasysacz jak normalny element przelotowy, a nie urządzenie wykorzystujące efekt Venturiego. W realnych działaniach to może prowadzić do zaniżenia ciśnienia na autopompie, słabego zassania środka pianotwórczego, niestabilnego stężenia roztworu i gorszej jakości piany. Z mojego doświadczenia szkolnego najłatwiej zapamiętać to tak: zasysacz pomaga zrobić roztwór pianotwórczy, ale zabiera wyraźny kawałek ciśnienia, mniej więcej jedną trzecią. Przy planowaniu linii trzeba więc uwzględniać nie tylko długość węży i przepływ, ale też dodatkowe opory armatury wodno-pianowej, bo na końcu liczy się skuteczny prąd gaśniczy.