Kierujący działaniem ratowniczym podczas wypadku drogowego może podjąć decyzję o zakończeniu działań, gdy
Decyzja o zakończeniu działań ratowniczych nie zależy od samego przyjazdu jakiejś służby, tylko od faktycznego opanowania sytuacji na miejscu zdarzenia. Kierujący działaniem ratowniczym może uznać działania za zakończone dopiero wtedy, gdy wszyscy poszkodowani otrzymali pomoc adekwatną do stanu, zostali przekazani zespołom ratownictwa medycznego albo innym właściwym podmiotom, a teren nie stwarza już realnego zagrożenia. W praktyce chodzi m.in. o zabezpieczenie pojazdów przed przemieszczeniem, odłączenie zasilania, ograniczenie wycieków paliwa i płynów eksploatacyjnych, sprawdzenie ryzyka pożaru, poduszek gazowych, instalacji LPG, elementów wysokiego napięcia w autach hybrydowych i elektrycznych. Bardzo ważne jest też uporządkowane przekazanie miejsca policji, zarządcy drogi, pomocy drogowej albo innym służbom, zależnie od sytuacji. Moim zdaniem to jest jedna z ważniejszych zasad w ratownictwie drogowym, bo łatwo pomyśleć: karetka przyjechała, więc koniec roboty. A tak nie jest. Standardy działań ratowniczych wymagają, żeby KDR patrzył szerzej: życie i zdrowie ludzi, bezpieczeństwo ratowników, ochrona miejsca zdarzenia oraz brak zagrożeń wtórnych. Dopiero taki komplet warunków daje podstawę do zakończenia działań.
Samo pojawienie się pomocy drogowej na miejscu wypadku nie oznacza, że sytuacja ratownicza została zakończona. Laweta czy holownik zajmuje się głównie usunięciem pojazdów, a nie oceną stanu poszkodowanych, neutralizacją zagrożeń pożarowych czy organizacją bezpiecznej strefy pracy. To częsty błąd myślowy: skoro ktoś przyjechał przejąć samochody, to ratownicy mogą odjechać. W rzeczywistości uszkodzony pojazd może nadal mieć wyciek paliwa, aktywne źródła energii, niestabilną konstrukcję albo niezadziałane elementy pirotechniczne, np. napinacze pasów i poduszki powietrzne. Zgoda policji na opuszczenie miejsca zdarzenia też nie jest głównym kryterium zakończenia działań ratowniczych. Policja zabezpiecza czynności procesowe, kieruje ruchem, ustala przebieg zdarzenia, ale to KDR odpowiada za ocenę, czy działania ratownicze są kompletne i czy nie ma zagrożeń wtórnych. Podobnie przyjazd pierwszego zespołu ratownictwa medycznego nie zamyka akcji. ZRM przejmuje opiekę medyczną, ale może potrzebować wsparcia przy ewakuacji, dostępie do poszkodowanego, oświetleniu terenu czy zabezpieczeniu pojazdu. Z mojego doświadczenia, w takich pytaniach trzeba uważać na odpowiedzi, które brzmią organizacyjnie, ale są za wąskie. Dobre praktyki ratownicze mówią jasno: najpierw pełne udzielenie pomocy, potem eliminacja zagrożeń i dopiero przekazanie miejsca właściwym służbom.