Klasa odporności pożarowej części podziemnej budynku zaliczona do ZL i PM powinna być określana co najmniej jako
A. klasa C
B. klasa B
C. klasa D
D. klasa A
Pytanie z egzaminu CKE z 2016 roku (arkusz Z.23-X-16.04).
Właściwa odpowiedź to klasa C, bo dla części podziemnej budynku zaliczonej do kategorii ZL, czyli zagrożenia ludzi, oraz PM, czyli produkcyjno-magazynowej, przepisy techniczno-budowlane przyjmują minimalny poziom odporności pożarowej właśnie na poziomie C. Chodzi tu o część podziemną, gdzie warunki prowadzenia ewakuacji i akcji ratowniczo-gaśniczej są trudniejsze niż na kondygnacjach nadziemnych: dym kumuluje się szybciej, dojścia są ograniczone, a strażacy mają gorszy dostęp do źródła pożaru. Klasa odporności pożarowej budynku wpływa potem na wymagania wobec głównych elementów konstrukcyjnych, stropów, ścian oddzielenia, przekryć i obudowy dróg ewakuacyjnych, czyli na parametry typu R, E oraz I. Moim zdaniem to jest jedno z tych pytań, które warto kojarzyć praktycznie: piwnica, garaż podziemny, magazyn techniczny albo część usługowa pod ziemią nie może być traktowana jak lekka część pomocnicza bez poważnych wymagań. Dobre praktyki projektowe idą nawet dalej: pilnuje się wydzieleń pożarowych, szczelności przejść instalacyjnych, odporności ogniowej stropu nad kondygnacją podziemną i sensownej ewakuacji. Minimalnie jednak zapamiętaj: część podziemna ZL i PM = co najmniej klasa C.
W tym pytaniu łatwo pomylić dwa pojęcia: minimalną wymaganą klasę odporności pożarowej z klasą wyższą, którą projektant może przyjąć z innych powodów. Klasa A i klasa B są klasami bardziej wymagającymi niż C, więc w praktyce mogą pojawić się w obiektach o większym ryzyku, dużej wysokości, dużym obciążeniu ogniowym albo z dodatkowymi wymaganiami inwestora czy rzeczoznawcy do spraw zabezpieczeń przeciwpożarowych. Ale pytanie nie pyta o klasę najbardziej bezpieczną ani o rozwiązanie zapasowe, tylko o próg, od którego należy zaczynać dla części podziemnej budynku zaliczonej do ZL i PM. Tym progiem jest klasa C. Z mojego doświadczenia uczniowie często myślą: skoro pod ziemią jest trudniej, to na pewno A. To brzmi logicznie, ale przepisy techniczno-budowlane działają według konkretnych tabel i minimalnych wymagań, a nie według ogólnego wrażenia. Z drugiej strony klasa D jest już zbyt niska dla takiej części budynku. Przy kondygnacjach podziemnych trzeba brać pod uwagę utrudnioną ewakuację, zadymienie, ograniczony dostęp ekip ratowniczych oraz konieczność zachowania nośności i oddzielenia ogniowego przez odpowiedni czas. Dlatego zejście do klasy D oznaczałoby zbyt słabe wymagania dla konstrukcji i przegród. Poprawny tok rozumowania jest taki: identyfikujesz, że chodzi o część podziemną, następnie widzisz kategorie ZL i PM, a potem przyjmujesz minimalną klasę odporności pożarowej C, zgodnie z logiką Warunków Technicznych i dobrą praktyką ochrony przeciwpożarowej.