Który prąd gaśniczy jest optymalny do schładzania gazów pożarowych przez ratowników operujących prądem wody podczas zwalczania pożarów wewnętrznych?
A. Zwarty, ponieważ ma duży zasięg rzutu.
B. Rozproszony o kącie 60° i kącie pomiędzy osią prądownicy a podłożem 45°.
C. Rozproszony o kącie 45° i kącie pomiędzy osią prądownicy a podłożem 60°.
D. Mgłowy, ponieważ ma największą powierzchnię właściwą odparowania wody.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2017 (arkusz Z.23-X-17.05).
W zwalczaniu pożarów wewnętrznych do schładzania gazów pożarowych najlepiej sprawdza się prąd rozproszony o kącie 60° przy ustawieniu osi prądownicy pod kątem około 45° do podłoża. Chodzi tu nie o zalanie pomieszczenia, tylko o celowe podanie wody w gorącą warstwę gazów pod sufitem. Taki układ daje dobry kompromis: krople są na tyle drobne, żeby szybko odbierały ciepło i odparowywały, ale jednocześnie mają jeszcze wystarczającą energię, żeby dolecieć w strefę zadymienia i wysokiej temperatury. W praktyce ratownik podaje krótkie impulsy, obserwuje reakcję dymu, temperatury i płomieni, a potem koryguje pozycję prądownicy. Moim zdaniem to jedna z tych rzeczy, które na ćwiczeniach w komorze ogniowej widać od razu: dobrze dobrany prąd rozproszony stabilizuje sytuację, ogranicza ryzyko rozgorzenia i poprawia warunki wejścia roty. Jest to zgodne z dobrą praktyką działań wewnętrznych, gdzie liczy się kontrola warstwy gazowej, ograniczenie produkcji pary i unikanie niepotrzebnego naruszania równowagi termicznej w pomieszczeniu.
Przy chłodzeniu gazów pożarowych łatwo pomylić zasięg prądu z jego skutecznością gaśniczą. Prąd zwarty faktycznie ma duży zasięg i sporą energię kinetyczną, ale do warstwy gorących gazów pod sufitem nie jest rozwiązaniem optymalnym. Struga zwarta ma małą powierzchnię kontaktu z gazami, więc wymiana ciepła jest słabsza. Często przebija się przez warstwę dymu i trafia w przegrody, powodując niepotrzebne spływanie wody, uszkodzenia i czasem gwałtowne parowanie przy gorących powierzchniach. To nie jest precyzyjne chłodzenie gazów, tylko bardziej działanie na ognisko lub elementy konstrukcji. Z kolei samo zwiększanie rozpylenia też nie załatwia sprawy. Prąd mgłowy ma bardzo dużą powierzchnię właściwą odparowania wody, ale zbyt drobne krople mogą odparować zbyt blisko prądownika i nie dotrzeć tam, gdzie faktycznie jest najgorętsza warstwa gazów. W ciasnym pomieszczeniu może to dodatkowo pogorszyć widoczność i zwiększyć ilość pary wodnej odczuwanej przez ratowników. Wariant z kątem rozproszenia 45° i osią prądownicy 60° do podłoża również nie daje tak korzystnej geometrii podania jak ustawienie 60° rozproszenia i 45° osi prądownicy. Typowy błąd myślowy polega na tym, że patrzy się tylko na jeden parametr: albo zasięg, albo drobność kropel. W działaniach wewnętrznych liczy się jednak całość: wielkość kropli, zasięg, kierunek podania, czas impulsu i reakcja środowiska pożaru. Dobra praktyka mówi, żeby chłodzić gazy krótkimi, kontrolowanymi podaniami wody, tak aby obniżyć temperaturę, ograniczyć pirolizę i zmniejszyć ryzyko zjawisk gwałtownych, bez robienia z pomieszczenia sauny dla roty.