Lądowanie śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w miejscu przygodnym realizowane jest ostatecznie
W tym pytaniu kluczowe jest słowo: ostatecznie. Przy lądowaniu śmigłowca LPR w miejscu przygodnym decyzję o samym miejscu posadzenia maszyny podejmuje pilot, czyli dowódca statku powietrznego. Wynika to z zasad bezpieczeństwa lotniczego i odpowiedzialności pilota za statek powietrzny, załogę, pacjenta oraz osoby znajdujące się w rejonie działań. Kierujący działaniem ratowniczym może przygotować teren, wskazać proponowaną strefę lądowania, zabezpieczyć ją przed ludźmi, pojazdami, luźnymi przedmiotami czy liniami energetycznymi, ale nie może wymusić lądowania dokładnie tam, gdzie mu pasuje. Pilot ocenia przeszkody, kierunek wiatru, nachylenie terenu, nośność podłoża, zapylenie, możliwość podejścia i odejścia awaryjnego. Moim zdaniem to bardzo praktyczna zasada, bo z ziemi coś może wyglądać dobrze, a z kabiny śmigłowca widać zupełnie inne zagrożenia. Dobra praktyka jest taka: ratownicy wyznaczają i zabezpieczają miejsce, utrzymują łączność oraz porządek, a pilot ma ostatnie słowo. Śmigłowiec może lądować na różnych nawierzchniach, nie tylko na trawie czy betonie, jeśli spełniają warunki bezpieczeństwa operacyjnego.
W przypadku lądowania śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego łatwo pomylić rolę służb na ziemi z rolą załogi lotniczej. Kierujący działaniem ratowniczym jest bardzo ważny, bo organizuje miejsce akcji, zabezpiecza teren, odsuwa gapiów, pilnuje dojazdu karetek i może wskazać pilotowi proponowaną strefę lądowania. Jednak nie on ostatecznie decyduje, gdzie śmigłowiec usiądzie. Ostateczna decyzja należy do pilota, bo to pilot odpowiada za bezpieczeństwo operacji lotniczej. On ocenia podejście, przeszkody, wiatr, przewody, drzewa, pył, śnieg, nachylenie gruntu i możliwość bezpiecznego odlotu. Z mojego doświadczenia szkoleniowego wynika, że ten podział kompetencji bywa mylony, bo w działaniach ratowniczych na ziemi wszyscy słuchają KDR, więc wydaje się, że dotyczy to też samego lądowania. A tu jednak lotnictwo ma swoje twarde reguły. Nie jest też prawdą, że lądowanie może odbywać się tylko na trawie albo tylko na betonie. Nawierzchnia ma być odpowiednio bezpieczna, stabilna i wolna od zagrożeń, ale może mieć różny charakter: trawiasty teren, utwardzony plac, asfalt, boisko, pole czy inna przygotowana powierzchnia, jeżeli pilot ją zaakceptuje. Myślenie typu tylko beton albo tylko trawa jest zbyt sztywne i nie pasuje do realnych działań HEMS, gdzie liczy się ocena ryzyka, warunki terenowe i decyzja dowódcy statku powietrznego.