Maksymalny czas punktowany w kryterium dotyczącym alarmowania podczas kontroli gotowości operacyjnej wynosi
A. 105 sekund.
B. 120 sekund.
C. 90 sekund.
D. 75 sekund.
Pytanie z egzaminu CKE z 2016 roku (arkusz Z.23-X-16.04).
Maksymalny czas punktowany w kryterium dotyczącym alarmowania podczas kontroli gotowości operacyjnej wynosi 120 sekund. Chodzi tu o ocenę, jak szybko jednostka potrafi przejść od momentu ogłoszenia alarmu do realnej gotowości do wyjazdu, zgodnie z przyjętymi zasadami kontroli gotowości operacyjnej. W praktyce te 120 sekund to granica, która pokazuje, że alarmowanie i zebranie obsady nie może trwać w nieskończoność. Dwie minuty to niby krótko, ale przy pożarze mieszkania, wypadku drogowym czy miejscowym zagrożeniu każda sekunda robi różnicę. Moim zdaniem właśnie dlatego ten parametr jest tak mocno pilnowany podczas kontroli. Dobra jednostka powinna mieć sprawny system powiadamiania, jasny podział zadań, przygotowany sprzęt ochrony osobistej i kierowcę gotowego do szybkiego podjęcia czynności. Standardem i dobrą praktyką jest regularne sprawdzanie syreny, terminali, selektywnego alarmowania, radiotelefonów oraz procedur wyjazdowych. Sam czas 120 sekund nie oznacza, że warto celować dokładnie w tę wartość. Lepiej traktować go jako górną granicę punktowaną, a w ćwiczeniach schodzić niżej, bo w realnej akcji stres, nocna pora albo trudne warunki pogodowe potrafią dołożyć swoje.
W tym pytaniu łatwo pomylić wartości, bo 75, 90 i 105 sekund brzmią bardzo wiarygodnie, zwłaszcza gdy ktoś kojarzy alarmowanie z bardzo szybkim wyjazdem zastępu. Trzeba jednak odróżnić dobry, pożądany czas reakcji od maksymalnego czasu, który jest jeszcze punktowany w kryterium kontroli gotowości operacyjnej. Właściwa granica wynosi 120 sekund, czyli dwie minuty. Krótsze czasy mogą świadczyć o lepszym przygotowaniu jednostki, sprawniejszej obsadzie i dobrze przećwiczonych procedurach, ale nie są odpowiedzią na pytanie o wartość maksymalną.
Myślenie, że limit wynosi 75 albo 90 sekund, często bierze się z praktyki ćwiczeń alarmowych, gdzie instruktorzy wymagają bardzo szybkiego zebrania się i wyjazdu. To jest dobre podejście szkoleniowe, bo wyrabia nawyki i skraca realny czas dotarcia do zdarzenia. Nie można jednak przenosić celu treningowego jeden do jednego na zapis kryterium punktowego. Podobnie 105 sekund wygląda jak wartość pośrednia i przez to może kusić, ale w tym przypadku nie jest granicą przyjętą dla maksymalnego czasu punktowanego.
W kontroli gotowości operacyjnej chodzi o sprawdzenie całego łańcucha alarmowania: przyjęcia sygnału, skutecznego powiadomienia ratowników, skompletowania obsady, założenia środków ochrony indywidualnej, uruchomienia pojazdu i przygotowania do wyjazdu. Jeżeli ktoś zapamiętuje tylko pojedyncze liczby bez kontekstu, łatwo przestrzelić. Z mojego doświadczenia najlepiej kojarzyć to prosto: alarmowanie w KGO ma granicę punktowaną 120 sekund, ale jednostka powinna ćwiczyć tak, żeby realnie mieścić się szybciej i bez nerwowego chaosu.
Myślenie, że limit wynosi 75 albo 90 sekund, często bierze się z praktyki ćwiczeń alarmowych, gdzie instruktorzy wymagają bardzo szybkiego zebrania się i wyjazdu. To jest dobre podejście szkoleniowe, bo wyrabia nawyki i skraca realny czas dotarcia do zdarzenia. Nie można jednak przenosić celu treningowego jeden do jednego na zapis kryterium punktowego. Podobnie 105 sekund wygląda jak wartość pośrednia i przez to może kusić, ale w tym przypadku nie jest granicą przyjętą dla maksymalnego czasu punktowanego.
W kontroli gotowości operacyjnej chodzi o sprawdzenie całego łańcucha alarmowania: przyjęcia sygnału, skutecznego powiadomienia ratowników, skompletowania obsady, założenia środków ochrony indywidualnej, uruchomienia pojazdu i przygotowania do wyjazdu. Jeżeli ktoś zapamiętuje tylko pojedyncze liczby bez kontekstu, łatwo przestrzelić. Z mojego doświadczenia najlepiej kojarzyć to prosto: alarmowanie w KGO ma granicę punktowaną 120 sekund, ale jednostka powinna ćwiczyć tak, żeby realnie mieścić się szybciej i bez nerwowego chaosu.