Pierwszy zastęp krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego przybyły na miejsce zdarzenia ratownictwa chemicznego
W tym pytaniu kluczowe jest słowo pierwszy zastęp. Jednostka, która jako pierwsza przyjeżdża do zdarzenia chemicznego, nie zaczyna od działań specjalistycznych, tylko od rozpoznania i zabezpieczenia miejsca. Dlatego prawidłowe jest, że podejmuje próby identyfikacji substancji chemicznej. Chodzi o działania prowadzone z możliwie bezpiecznej odległości: odczytanie tablic ADR, numeru UN, nalepek ostrzegawczych, dokumentów przewozowych, kart charakterystyki, informacji od kierowcy, pracowników zakładu albo świadków. Można też użyć sprzętu pomiarowego, jeśli jest dostępny i jeśli nie naraża to ratowników bez potrzeby. Z mojego doświadczenia najważniejsze jest tu spokojne rozpoznanie, bo od nazwy substancji zależy prawie wszystko: dobór środków ochrony indywidualnej, wyznaczenie stref, decyzja o ewakuacji, dekontaminacji, gaszeniu lub tylko izolacji terenu. Dobra praktyka w KSRG mówi, że pierwszy zastęp powinien ograniczyć dostęp osób postronnych, ustawić pojazdy od strony nawietrznej, przekazać meldunek do stanowiska kierowania i wezwać odpowiednie siły, np. specjalistyczną grupę ratownictwa chemiczno-ekologicznego. Uszczelnianie, przepompowywanie czy dokładne określanie strefy gorącej to już działania wymagające pełniejszego rozpoznania, sprzętu i często specjalistycznych procedur. Najpierw trzeba wiedzieć, z czym się ma do czynienia, bo inaczej łatwo zrobić więcej szkody niż pożytku.
W ratownictwie chemicznym bardzo łatwo pomylić szybkie działanie ze skutecznym działaniem. Pierwszy zastęp KSRG nie powinien od razu uszczelniać wycieku gazów, bo bez rozpoznania substancji nie wiadomo, czy gaz jest palny, toksyczny, utleniający, kriogeniczny albo reagujący z materiałem użytym do uszczelnienia. Ratownik podchodzący za blisko bez właściwej ochrony dróg oddechowych i ubrania chemoodpornego może sam stać się poszkodowanym. Moim zdaniem to jeden z częstszych błędów w myśleniu: skoro coś cieknie, to trzeba natychmiast zatkać. W praktyce najpierw ocenia się ryzyko, kierunek wiatru, możliwość zapłonu, obecność ludzi i oznakowanie materiału niebezpiecznego. Również jednoznaczne ustalenie zasięgu strefy gorącej na samym początku jest zwykle nierealne. Pierwszy zastęp może wyznaczyć strefę wstępną, orientacyjną, często z dużym zapasem bezpieczeństwa, ale dokładny zasięg wymaga pomiarów, danych o substancji, warunków meteorologicznych i czasem obliczeń dyspersji. Strefa gorąca może się zmieniać, szczególnie przy gazach i parach cieczy lotnych. Przepompowywanie substancji to tym bardziej nie jest zadanie na sam start działań. Wymaga kompatybilnych pomp, uziemienia przy cieczach palnych, odpowiednich zbiorników, znajomości reaktywności chemicznej i zabezpieczenia ekologicznego. Bez tego można spowodować zapłon, rozlanie większej ilości substancji albo skażenie ratowników. Standardowe podejście w takich zdarzeniach polega na rozpoznaniu, izolacji miejsca, ochronie życia, identyfikacji materiału, przekazaniu informacji do stanowiska kierowania i dopiero potem dobraniu techniki działania. Dlatego sednem pracy pierwszego zastępu jest próba identyfikacji substancji oraz zorganizowanie bezpiecznego początku akcji, a nie wykonywanie od razu specjalistycznych czynności technicznych.