Pomieszczenie zagrożone wybuchem w budynkach wielokondygnacyjnych należy sytuować
A. na najniższej kondygnacji podziemnej.
B. na najniższej kondygnacji nadziemnej.
C. na najwyższej kondygnacji nadziemnej.
D. na najwyższej kondygnacji podziemnej.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.23-X-18.05).
W tym przepisie chodzi o ograniczenie skutków ewentualnego wybuchu dla całego budynku i ludzi przebywających poniżej. Pomieszczenie zagrożone wybuchem w budynku wielokondygnacyjnym należy sytuować na najwyższej kondygnacji nadziemnej, bo wtedy najłatwiej zaprojektować bezpieczne odprowadzenie energii wybuchu na zewnątrz, na przykład przez lekkie przegrody, klapy odciążające, odpowiednio dobrany dach albo ściany zewnętrzne. Fala nadciśnienia nie jest wtedy tak mocno zamknięta między stropami i kondygnacjami, jak miałoby to miejsce w piwnicy. Z mojego doświadczenia to jest jedna z tych zasad, które łatwo zapamiętać, jeśli wyobrazić sobie wybuch w budynku: lepiej, żeby skutki poszły ku górze i na zewnątrz, niż przez cały obiekt. Takie usytuowanie ułatwia też wentylację, dostęp ekip ratowniczych, ogranicza ryzyko zadymienia i rozprzestrzeniania się mieszanin palnych na niższe kondygnacje. Jest to zgodne z logiką wymagań techniczno-budowlanych i dobrymi praktykami ochrony przeciwpożarowej: najpierw ograniczamy prawdopodobieństwo powstania atmosfery wybuchowej, a jeśli już może powstać, to minimalizujemy skutki dla konstrukcji, dróg ewakuacyjnych i ludzi.
Umieszczanie pomieszczenia zagrożonego wybuchem na kondygnacjach podziemnych jest bardzo niekorzystne z punktu widzenia bezpieczeństwa pożarowego i wybuchowego. W piwnicach energia wybuchu ma ograniczoną możliwość ujścia, bo otaczają ją masywne ściany, stropy i grunt. W efekcie nadciśnienie może mocniej oddziaływać na konstrukcję budynku, a skutki mogą przenieść się na klatki schodowe, szyby instalacyjne, stropy oraz drogi ewakuacyjne. Do tego dochodzi problem wentylacji. Wiele par cieczy palnych i gazów technicznych może gromadzić się w zagłębieniach, kanałach lub studzienkach, więc podziemie często zwiększa ryzyko powstania atmosfery wybuchowej, a nie je zmniejsza. Moim zdaniem częsty błąd polega na myśleniu, że skoro coś niebezpiecznego schowamy niżej, to będzie bezpieczniej dla ludzi na górze. W praktyce bywa odwrotnie, bo ratownicy mają trudniejszy dostęp, ewakuacja jest bardziej skomplikowana, a odciążenie wybuchu prawie zawsze jest gorsze. Również najniższa kondygnacja nadziemna nie jest rozwiązaniem zalecanym, bo nad takim pomieszczeniem nadal znajdują się kolejne piętra z ludźmi, instalacjami i elementami konstrukcyjnymi. Wybuch mógłby uszkodzić stropy, piony techniczne i odciąć drogi ewakuacji. Dlatego przepisy techniczno-budowlane i praktyka projektowa kierują takie pomieszczenia na najwyższą kondygnację nadziemną, gdzie łatwiej wykonać skuteczne odciążenie, wentylację oraz ograniczyć wpływ zdarzenia na resztę budynku.