Zjawisko trzeszczenia drewna użytego do wykonania stabilizacji uszkodzonych konstrukcji budowlanych świadczy o tym, że
Trzeszczenie drewna w podporach, rozpórkach albo stemplach użytych do stabilizacji uszkodzonej konstrukcji to bardzo poważny sygnał ostrzegawczy. Oznacza, że elementy drewniane zaczynają pracować pod dużym obciążeniem: włókna są ściskane, mogą się miażdżyć, kliny się przesuwają, a cała konstrukcja może gwałtownie zmienić układ sił. W praktyce ratowniczej traktuje się taki odgłos jako zapowiedź możliwej utraty stateczności, czyli realne ryzyko zawalenia. Moim zdaniem to jedna z tych sytuacji, gdzie lepiej zareagować o minutę za wcześnie niż o sekundę za późno. Dobra praktyka jest taka: natychmiast przerwać pracę w strefie zagrożenia, wycofać ludzi, zgłosić sytuację kierującemu działaniem ratowniczym i ponownie ocenić stabilizację z bezpiecznego miejsca. Dopiero potem można rozważać dodatkowe podparcie, zmianę układu rozpór albo ograniczenie obciążeń. Same odgłosy drewna nie są normalnym tłem akcji, tylko informacją, że układ nośny jest na granicy możliwości.
W tej sytuacji łatwo pomylić objaw przeciążenia z normalną pracą materiału, ale przy stabilizacji uszkodzonych konstrukcji budowlanych nie wolno tego bagatelizować. Drewno rzeczywiście może wydawać dźwięki, gdy przejmuje obciążenie, jednak trzeszczenie w warunkach akcji ratowniczej oznacza przede wszystkim zagrożenie utratą stateczności całego układu. Stwierdzenie, że stabilizowany element jest pod napięciem, jest zbyt ogólne i trochę mylące. W budownictwie mówi się raczej o naprężeniach, ściskaniu, zginaniu albo ścinaniu, a nie o napięciu jak w potocznym opisie. Sam fakt występowania naprężeń jest normalny, bo po to wykonuje się stabilizację, żeby przenieść siły. Problem zaczyna się wtedy, gdy odgłosy wskazują, że materiał albo połączenia już nie mają zapasu nośności. Podobnie dokładanie większej liczby gwoździ nie jest właściwą reakcją na taki sygnał. Gwoździe mogą ograniczać przesuwanie się elementów, ale nie zwiększą cudownie nośności przeciążonego stempla, a czasem nawet osłabią drewno przez rozszczepienie. Myślenie tylko o dalszym wzmocnieniu też bywa zdradliwe. Owszem, po ocenie sytuacji można wykonać dodatkowe podparcia, ale pierwszym wnioskiem z trzeszczenia jest ryzyko zawalenia i konieczność natychmiastowego zapewnienia bezpieczeństwa ratownikom oraz poszkodowanym. Najpierw wycofanie i ocena, potem decyzje techniczne.