Aby obraz w filmie zmieniał się gładko, liczba klatek (niezachodzących na siebie) w ciągu sekundy musi mieścić się przynajmniej w zakresie
Odpowiedź '24 do 30 fps' jest na miejscu, bo w tym zakresie klatki na sekundę zapewniają naprawdę płynny obraz w filmach. Standard to 24 fps, co uznaje się za minimalną liczbę klatek, aby widzowie widzieli ruch jako gładki, a nie poskakujący. W praktyce w telewizji oraz przy niektórych formatach wideo można spotkać się z 30 fps, co jeszcze bardziej poprawia wrażenia wizualne. Warto tu wspomnieć, że wiele produkcji, zwłaszcza animacji, trzyma się tych standardów. Na przykład, filmy animowane z 24 fps mają dobrą dynamikę, ale w transmisjach sportowych często korzysta się z 30 fps, żeby lepiej uchwycić szybko poruszające się obiekty. Ostatecznie, trzymanie się tych standardów w filmach i telewizji to klucz do dobrego odbioru wizualnego.
Wybór '31 do 36 fps' jest trochę mylący, bo chociaż teoretycznie mogłoby to zapewnić płynny obraz, to w praktyce nie jest to standard w produkcjach filmowych. Klatki powyżej 30 fps w tradycyjnym kinie to rzadkość, co może wprowadzać zamieszanie co do efektów wizualnych. Ponadto sztuczne zwiększenie fps takich jak 31 może sprawić, że ruch będzie wyglądał na rozmyty, a to niespecjalnie pasuje do estetyki filmowej. Z drugiej strony, '20 do 23 fps' to zdecydowanie za mało, by zapewnić przyzwoitą jakość w profesjonalnych produkcjach. Takie wartości mogą się sprawdzić w animacjach czy niskobudżetowych filmach, ale już w bardziej skomplikowanych ujęciach nie dają płynności. Natomiast '16 do 19 fps' to totalna porażka, bo powoduje skoki i zacięcia, a to w branży nie przechodzi. Dlatego w pracy z wideo, warto pilnować minimum 24 fps, żeby widzowie mieli fajne wrażenia wizualne.