Prawidłowo – delegacja domeny to właśnie umieszczenie informacji o zewnętrznych serwerach nazw (DNS), które obsługują daną domenę. W praktyce oznacza to, że w panelu rejestratora domeny wskazujesz adresy serwerów DNS (np. ns1.hosting.pl, ns2.hosting.pl), a od tego momentu to one odpowiadają za tłumaczenie nazwy domeny na adresy IP serwerów WWW, poczty itd. Moim zdaniem to jedno z kluczowych pojęć w administracji usługami internetowymi, bo bez poprawnej delegacji domena „nie istnieje” w praktycznym użyciu. Delegacja nie zmienia samej nazwy domeny, nie przenosi jej do innego rejestratora, tylko mówi światu: „tej domeny szukaj na tych konkretnych serwerach DNS”. W dobrych praktykach branżowych używa się co najmniej dwóch serwerów DNS, najlepiej w różnych lokalizacjach, żeby zwiększyć niezawodność. W panelu hostingodawcy zwykle konfigurujesz rekordy DNS (A, AAAA, CNAME, MX, TXT itd.), a w panelu rejestratora tylko delegujesz domenę na te serwery. Przykład z życia: kupujesz domenę w firmie A, a hosting masz w firmie B. Wtedy w firmie A ustawiasz delegację na serwery DNS firmy B. Dzięki temu ruch do Twojej domeny trafia na właściwy serwer WWW. W dużych projektach często deleguje się domenę na profesjonalne usługi DNS (np. Cloudflare), żeby zyskać dodatkowe funkcje jak CDN, ochrona przed DDoS czy łatwe zarządzanie rekordami. To wszystko dalej opiera się na tym samym mechanizmie – poprawnej delegacji domeny w rejestrze.
W temacie domen bardzo łatwo pomylić kilka pojęć, bo wszystko dzieje się w podobnych panelach administracyjnych i na pierwszy rzut oka wygląda podobnie. Delegacja domeny nie ma jednak nic wspólnego ze zmianą jej nazwy. Zmiana nazwy oznacza po prostu rejestrację zupełnie innej domeny, np. zamiast moja-firma.pl kupujesz moja-firmka.pl. Technicznie to są dwa różne wpisy w rejestrze, a delegacja zawsze dotyczy jednej, konkretnej zarejestrowanej już nazwy i tego, na jakie serwery DNS jest ona „wskazana”. Częsty błąd myślowy to też łączenie delegacji z przeniesieniem domeny do innego rejestratora. Transfer domeny polega na zmianie firmy, która zarządza Twoją usługą domenową (fakturowanie, panel, obsługa klienta). Możesz przenieść domenę do innego rejestratora bez zmiany delegacji, jak i zmienić delegację bez transferu. To są dwie niezależne operacje, choć użytkownicy często je mylą, bo wykonują je w podobnym momencie, np. przy zmianie hostingu. Kolejna rzecz to okres ważności domeny. Utrata ważności oznacza po prostu wygaśnięcie domeny, czasem z okresem ochronnym, w którym można ją jeszcze odnowić. To też nie jest delegacja. To kwestia opłacenia kolejnego okresu rozliczeniowego u rejestratora i statusu domeny w rejestrze (active, expired, redemption itp.). Delegacja natomiast dotyczy warstwy DNS, czyli tego, gdzie świat ma szukać informacji technicznych o domenie. Te błędne skojarzenia biorą się zwykle z tego, że użytkownik widzi w jednym miejscu: datę ważności, przycisk transferu i pola z serwerami DNS, więc wrzuca to wszystko do jednego worka. W rzeczywistości dobra praktyka jest taka, żeby traktować te obszary osobno: osobno zarządzanie własnością i okresem ważności domeny, osobno wybór rejestratora, a osobno właśnie delegację na odpowiednie serwery DNS, które obsługują stronę, pocztę i inne usługi powiązane z nazwą domenową.