Prawidłowo wskazany został Audacity, bo jest to specjalistyczny program przeznaczony właśnie do obróbki dźwięku. W praktyce oznacza to, że pozwala nagrywać, edytować, montować i eksportować ścieżki audio w różnych formatach, np. WAV, MP3, OGG. W typowym workflow technika czy realizatora dźwięku w małym studiu używa się Audacity do wycinania fragmentów nagrania, usuwania szumów tła, normalizacji głośności, stosowania efektów takich jak kompresor, korektor (EQ), pogłos, a także do miksowania kilku ścieżek w jeden gotowy plik. Moim zdaniem to jeden z najwygodniejszych programów na start, bo jest darmowy, wieloplatformowy i ma dość czytelny interfejs, a jednocześnie obsługuje dość zaawansowane operacje na sygnale audio. W środowisku webowym i multimedialnym Audacity bardzo często wykorzystuje się do przygotowania materiałów dźwiękowych na strony WWW, kursy e‑learningowe, podcasty czy krótkie reklamy internetowe. Dobre praktyki mówią, żeby przed publikacją dźwięk oczyścić z trzasków, wyrównać poziomy głośności (np. normalizacja do ok. −1 dB lub do standardu głośności LUFS) i dopiero potem eksportować do skompresowanego formatu, który łatwo osadzić w HTML5 audio. Audacity idealnie się do tego nadaje, bo pozwala precyzyjnie przybliżać przebieg fali, pracować na zaznaczeniach, a także cofać wiele kroków edycji, co jest bardzo wygodne przy nauce. W technikum czy w pracy przy prostych projektach multimedialnych ten program spokojnie wystarcza do większości typowych zadań związanych z obróbką dźwięku, od prostego przycięcia pliku MP3 aż po przygotowanie lektora do filmu instruktażowego.
W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie podane programy są związane z multimediami lub szeroko pojętą „kreatywną” pracą na komputerze, ale tylko jeden z nich faktycznie służy do obróbki dźwięku. Typowym błędem jest wrzucanie do jednego worka grafiki i audio, bo wizualnie interfejsy tych programów bywają podobne: dużo narzędzi, pasków, warstw, efektów. Jednak z punktu widzenia branżowych standardów mamy tu wyraźny podział na edytory grafiki rastrowej, wektorowej i na cyfrowe edytory audio. GIMP to narzędzie do obróbki grafiki rastrowej, czyli pracy na pikselach. Służy do retuszu zdjęć, tworzenia layoutów, banerów, ikon, a nie do montażu ścieżek audio. Można w nim co najwyżej przygotować okładkę do albumu czy miniaturkę podcastu, ale samego dźwięku nie dotkniemy – brak tu widoku fali, miksowania, efektów audio. Podobnie Inkscape to edytor grafiki wektorowej, używany do projektowania logotypów, ilustracji, ikon w formacie SVG czy innych skalowalnych elementów. On operuje na krzywych Béziera, węzłach, kształtach, a nie na próbkach dźwięku i częstotliwościach. CorelDRAW również należy do świata grafiki wektorowej i DTP. W praktyce wykorzystuje się go do składu materiałów drukowanych, projektów reklamowych, ulotek, plakatów. W profesjonalnych workflowach jest często parowany z innymi narzędziami graficznymi, ale nie z edytorami audio w jednym programie. Typowym błędem myślowym jest założenie, że „skoro program jest kreatywny i popularny, to pewnie ogarnia wszystko: grafikę, wideo i dźwięk”. W rzeczywistości dobre praktyki w branży mówią o używaniu wyspecjalizowanych narzędzi: osobnego programu do grafiki, osobnego do montażu wideo i osobnego do obróbki audio. Dlatego przy pytaniach tego typu warto zwracać uwagę, do jakiego rodzaju danych jest zaprojektowany dany program: piksele, wektory czy właśnie ścieżki dźwiękowe.