Prawidłowa odpowiedź to HSLA, bo dokładnie ten model opisuje kolor za pomocą czterech parametrów: odcień (Hue), nasycenie (Saturation), jasność (Lightness) i przezroczystość (Alpha). W praktyce w CSS zapis wygląda na przykład tak: `hsla(210, 50%, 40%, 0.7)`. Pierwsza wartość, odcień, to kąt na kole barw w stopniach (0–360), gdzie 0 to czerwony, 120 to zielony, 240 to niebieski itd. Nasycenie i jasność zapisujemy w procentach – nasycenie określa „intensywność” koloru, a jasność to to, czy kolor jest ciemny czy bardzo rozjaśniony. Ostatni parametr, alpha, to kanał przezroczystości w zakresie od 0 (całkowicie przezroczysty) do 1 (całkowicie nieprzezroczysty). Moim zdaniem HSLA jest dużo wygodniejszy od klasycznego RGB przy projektowaniu interfejsów, bo łatwiej myśleć w kategoriach „przyciemnij ten kolor o 20%” albo „zmniejsz trochę nasycenie”, niż ręcznie kombinować z trzema składowymi R, G i B. W nowoczesnym front-endzie często stosuje się HSLA do definiowania palet kolorów, np. w zmiennych CSS, właśnie dlatego, że łatwo jest tworzyć spójne warianty: hover, focus, disabled, tła, obramowania. Dobre praktyki w UI/UX mówią, żeby trzymać stały odcień (Hue) dla jednego typu akcji, a zmieniać głównie jasność i nasycenie, żeby uzyskać różne stany tego samego koloru. Warto też wiedzieć, że HSLA to tak naprawdę tylko inny sposób zapisu kolorów w przestrzeni RGB, ale dużo bardziej „ludzki” w obsłudze. Przeglądarki zgodne ze standardami CSS3 i nowszymi w pełni wspierają HSLA, więc spokojnie można go używać w projektach komercyjnych. Dobrą praktyką jest także świadome korzystanie z kanału alpha, np. do półprzezroczystych nakładek, cieni czy tła pod modale, zamiast używania grafik PNG z przezroczystością.
W tym pytaniu chodzi o model barw, w którym występują dokładnie cztery parametry: odcień, nasycenie, jasność i przezroczystość. Kluczowe są tu trzy pierwsze słowa: odcień, nasycenie, jasność. To już samo w sobie powinno kierować myślenie w stronę rodziny HSL/HSV, a nie klasycznego RGB czy modeli drukarskich takich jak CMYK. Typowym błędem jest patrzenie tylko na obecność kanału przezroczystości i automatyczne kojarzenie go z RGBA, bo wiele osób zapamiętuje po prostu „A = alpha, czyli przeźroczystość”, bez zwracania uwagi na to, jakie są pozostałe składowe. W modelu RGBA mamy składniki Red, Green, Blue plus Alpha. Nie ma tam odcienia, nasycenia i jasności jako osobnych parametrów, tylko trzy liczby opisujące natężenie podstawowych składowych RGB. To oczywiście też może zawierać informację o kolorze, ale w zupełnie inny sposób. Jeżeli w pytaniu pojawia się słowo „odcień”, to z mojego doświadczenia w zadaniach testowych prawie zawsze chodzi o HSL/HSLA albo HSV/HSVA, bo tam kolor opisuje się kołem barw i procentami. Samo SRGB to nie jest model z parametrami odcień–nasycenie–jasność–przezroczystość, tylko standardowa przestrzeń barw RGB dla monitorów, zdefiniowana m.in. przez konsorcjum W3C i Microsoft. W CSS co prawda używamy funkcji `rgb()` czy `rgba()`, ale to tylko zapisy w przestrzeni sRGB, a nie osobny czteroparametrowy model jak w treści pytania. Wybranie SRGB często wynika z tego, że ktoś kojarzy skrót z „kolorami w przeglądarce”, ale to za mało, bo pytanie precyzyjnie opisuje właściwości. Z kolei CMYK jest modelem typowo poligraficznym: Cyan, Magenta, Yellow, Key (Black). Stosuje się go w druku, a nie w definicjach kolorów w CSS i nie ma tam żadnego kanału alpha ani parametrów odcień/nasycenie/jasność. Mylenie CMYK z HSL/HSLA to zwykle wynik tego, że ktoś kojarzy „inny niż RGB, więc może ten”. W projektowaniu stron WWW i interfejsów użytkownika, zgodnie z dobrymi praktykami front-end, warto rozróżniać: RGB/RGBA – składowe podstawowych barw światła, HSLA – odcień, nasycenie, jasność plus alpha, CMYK – druk, a sRGB – nazwa przestrzeni, nie czteroelementowego modelu H+S+L+A.