Aby przywrócić bazę danych o nazwie Sklep z pliku towary.sql, należy w miejsce gwiazdek wpisać nazwę użytkownika. Polecenie wygląda następująco: mysql -u ******* -p Sklep < towary.sql
W tym poleceniu kluczowy jest fragment „-u *******”. Przełącznik -u w kliencie mysql zawsze oznacza nazwę użytkownika bazy danych, pod której kontem chcemy się połączyć z serwerem MySQL/MariaDB. Dlatego w miejsce gwiazdek wpisujemy konkretną nazwę użytkownika, np. root, admin, albo konto utworzone specjalnie do obsługi danej aplikacji, np. sklep_user. To jest standardowa składnia narzędzia wiersza poleceń mysql: mysql -u NAZWA_UŻYTKOWNIKA -p NAZWA_BAZY < plik.sql. Opcja -p mówi, że program ma poprosić o hasło dla tego użytkownika (nie podajemy hasła wprost w poleceniu, ze względów bezpieczeństwa). Nazwa bazy danych, do której importujemy dane, pojawia się dalej, w tym przykładzie jest to Sklep. Z kolei po znaku < podajemy plik z kopią bazy, czyli skryptem SQL zawierającym instrukcje CREATE TABLE, INSERT i inne potrzebne do odtworzenia struktury i danych. W praktyce przy przywracaniu baz danych zawsze łączymy się jako użytkownik, który ma odpowiednie uprawnienia: przynajmniej do tworzenia tabel i wstawiania danych w tej bazie (INSERT, CREATE, ALTER, czasem DROP). W środowiskach produkcyjnych dobrą praktyką jest nie używać konta root, tylko dedykowanego użytkownika z ograniczonymi uprawnieniami. Moim zdaniem warto też pamiętać, że adres IP serwera bazy (opcjonalnie podawany przez -h) i port (-P) to zupełnie inne parametry niż -u. One określają, z jakim serwerem się łączymy, a -u i -p – kim się logujemy. To rozróżnienie jest bardzo ważne przy codziennej administracji i automatyzacji backupów oraz importów.
Polecenie mysql ma dość sztywną i dobrze udokumentowaną składnię, więc warto ją sobie poukładać raz a dobrze. W przedstawionym przykładzie mamy: mysql -u ******* -p Sklep < towary.sql. Przełącznik -u w kliencie MySQL zawsze oznacza nazwę użytkownika, czyli konto w systemie bazy danych, którym się logujemy. To nie jest ani adres IP, ani nazwa tabeli, ani żadna liczba obiektów. Klient mysql w ogóle nie przyjmuje w tym miejscu takich danych. Częsty błąd polega na mieszaniu pojęć: adres IP czy hostname serwera bazy podaje się inną opcją, -h (np. -h 192.168.1.10 lub -h db.example.com). Parametr -u nie ma nic wspólnego z lokalizacją serwera, tylko z tożsamością użytkownika w systemie uprawnień MySQL. Podobnie nazwa odzyskiwanej tabeli nie jest nigdzie wpisywana w linii poleceń mysql przy imporcie. Tabele są tworzone i wypełniane wewnątrz pliku SQL – to tam znajdują się instrukcje CREATE TABLE i INSERT, więc nie ma potrzeby ani możliwości podania nazwy jednej konkretnej tabeli w miejscu, gdzie klient oczekuje nazwy użytkownika. Jeśli importujemy tylko jedną tabelę, to i tak cały proces kontroluje zawartość pliku towary.sql, a nie argument -u. Równie mylące jest myślenie o „liczbie importowanych obiektów bazy”. Narzędzie mysql nie ma opcji, w której wpisujemy jakąś liczbę tabel czy rekordów do zaimportowania. Importuje po prostu wszystko, co jest w skrypcie SQL, aż do końca pliku lub do wystąpienia błędu. Właściwy sposób myślenia jest taki: -h mówi „do jakiego serwera się łączę”, -u mówi „kim się loguję”, -p wymusza podanie hasła, dalej podajemy nazwę bazy (Sklep), a znak < przekierowuje zawartość pliku towary.sql na wejście programu. Z mojego doświadczenia wynika, że jak się raz zrozumie to rozdzielenie ról poszczególnych parametrów, to znika większość nieporozumień przy pracy z kopią zapasową i przywracaniem baz danych.