Pojęcie „upload danych” w praktyce oznacza wysyłanie, czyli przesyłanie plików lub innych danych z komputera klienta (Twojego urządzenia) na zdalny serwer albo do chmury. W typowym środowisku webowym klientem jest przeglądarka lub aplikacja, a serwerem – np. serwer HTTP, FTP, serwer aplikacyjny czy usługa w chmurze typu AWS S3 czy Google Drive. W standardowym modelu klient–serwer upload to ruch „w górę” – od użytkownika do usługi sieciowej. Download jest odwrotnością, czyli pobieraniem danych z serwera na komputer użytkownika. W protokołach takich jak HTTP upload odbywa się najczęściej poprzez żądania POST lub PUT, gdzie treść wysyłana jest w body requestu. W formularzach HTML odpowiada za to atrybut enctype="multipart/form-data" oraz odpowiednia konfiguracja input type="file". To właśnie wtedy następuje upload pliku – plik z Twojego dysku jest przesyłany na serwer, który może go zapisać w systemie plików, w bazie danych lub przetworzyć w inny sposób. W FTP termin upload jest wręcz podstawowy: komenda STOR służy do wysyłania pliku na serwer. Z mojego doświadczenia warto kojarzyć upload również z kwestiami bezpieczeństwa i wydajności. Dobrą praktyką jest ograniczanie maksymalnego rozmiaru przesyłanych plików, filtrowanie rozszerzeń, skanowanie antywirusowe oraz walidacja typu MIME, żeby nie dopuścić do wgrania złośliwych skryptów. W regulaminach usług i politykach RODO często pojawia się też zapis, że użytkownik jest odpowiedzialny za dane, które uploaduje na serwer. W pracy admina czy programisty webowego umiejętność poprawnej obsługi uploadu (limit czasu, przerwane połączenie, obsługa błędów) jest absolutnie standardem branżowym i jednym z podstawowych elementów każdej poważniejszej aplikacji internetowej.
Termin „upload danych” bywa mylony z paroma innymi pojęciami sieciowymi, dlatego łatwo się tutaj pomylić, jeśli patrzy się tylko na kierunek ruchu danych albo ogólne skojarzenia z transferem plików. Upload nie opisuje ani trasy transferu, ani opóźnienia, ani pobierania plików, tylko konkretną operację wysyłania danych z urządzenia użytkownika do serwera lub innej usługi w sieci. W modelu klient–serwer to klient inicjuje upload, a serwer dane odbiera i ewentualnie zapisuje. Moim zdaniem częsty błąd polega na tym, że ktoś kojarzy upload z „ruchem w sieci” jako takim i stąd pojawia się pomysł, że chodzi o trasę transferu pliku. Trasa, czyli droga pakietów przez routery, protokoły routingu, adresację IP itp., jest domeną warstw sieciowych i opisują ją inne mechanizmy, nie sama operacja upload. Upload nie interesuje się, jak dokładnie pakiety idą przez Internet, tylko że są wysyłane z punktu A (klient) do punktu B (serwer). Drugie częste nieporozumienie to utożsamianie uploadu z pobieraniem plików z serwera. Tutaj przydaje się proste skojarzenie: download to „ściąganie”, upload to „wysyłanie”. W przeglądarce, gdy klikasz link i plik zapisuje się na dysku, masz download. Gdy wypełniasz formularz i dodajesz załącznik, który trafia na serwer, to jest upload. Te dwie operacje są przeciwne kierunkowo, więc nie da się ich traktować jako tego samego zjawiska. Pojawia się też czasem mylne powiązanie uploadu z opóźnieniem w transmisji, czyli z tzw. pingiem lub latencją. Opóźnienie to czas, jaki upływa od wysłania pakietu do otrzymania odpowiedzi. Jest to parametr jakości łącza, ale nie definiuje rodzaju operacji. Możesz mieć wysokie opóźnienie przy uploadzie, przy downloadzie, przy zwykłym przeglądaniu stron – to osobny aspekt. Upload opisuje kierunek i charakter transferu (wysyłanie danych na serwer), a nie jego parametry czasowe. Typowy błąd myślowy to wrzucanie wszystkich pojęć sieciowych do jednego worka i mieszanie tego, co jest „jak szybko” z tym, co jest „w którą stronę i co dokładnie robimy”. Z punktu widzenia dobrych praktyk w IT warto te pojęcia rozdzielać, bo wpływa to później na poprawną konfigurację serwerów, testowanie aplikacji webowych i diagnozowanie problemów z siecią.