Diagram Gantta to jeden z podstawowych i – moim zdaniem – najfajniejszych narzędzi używanych w zarządzaniu projektami, zwłaszcza w budowlance, IT czy produkcji. Jest bardzo praktyczny, bo pozwala wizualnie rozplanować, jakie zadania są do wykonania, ile mają trwać i co od czego zależy. Dzięki prostemu układowi poziomych pasków na osi czasu można szybko ogarnąć całość projektu, zobaczyć które zadania się pokrywają i gdzie mogą być wąskie gardła. Branżowe standardy, np. PMBOK, zalecają korzystanie z diagramu Gantta właśnie do planowania i monitorowania postępu. Z mojego doświadczenia to narzędzie, które łączy ludzi – wszyscy od razu widzą, kto co robi i na kiedy. Fajne jest też to, że łatwo aktualizować taki diagram w miarę zmian w projekcie. Diagram Gantta pomaga też w kontroli terminowości i identyfikacji opóźnień. Jeśli ktoś kiedyś miał styczność z programami jak MS Project czy nawet prostym Excelem – na pewno widział taki wykres. Można tam nawet dodać kamienie milowe czy zależności między zadaniami (np. jedno musi się skończyć, zanim drugie się zacznie). Tak naprawdę, w profesjonalnych firmach, zarządzanie projektem bez takiego narzędzia byłoby trochę strzałem w stopę.
Często można się pomylić, myśląc, że diagram Gantta służy do przedstawiania funkcjonalności systemu, do analizy kosztów albo do obrazowania powiązań między elementami systemów. To jest taka pułapka, bo wiele narzędzi projektowych wygląda podobnie, a ich przeznaczenie się różni. W praktyce, funkcjonalność systemu zwykle pokazuje się na diagramach UML, jak diagramy przypadków użycia czy diagramy klas. One właśnie pomagają zrozumieć, co system robi i jak się zachowuje. Gantta do tego się nie stosuje. Jeśli chodzi o analizę czasowo-kosztową, to diagram Gantta pokazuje tylko strukturę czasową, nie uwzględnia kosztów – do tego są inne narzędzia, np. struktura kosztów (WBS) albo wykresy Earned Value. Z kolei wizualizacja powiązań między elementami systemów to zazwyczaj domena diagramów sieciowych, diagramów przepływu (np. PERT), a nie Gantta. Typowym błędem jest mylenie tych pojęć ze względu na podobieństwo wykresów albo ogólną „projektowość” tematu. W rzeczywistości diagram Gantta jest po to, żeby ogarnąć, jakie zadania są w projekcie, kiedy się zaczynają i kończą, i jak się zazębiają w czasie. Z mojego doświadczenia, jeśli ktoś próbuje użyć go do innych celów niż planowanie i zarządzanie projektem, to raczej się tylko pogubi i straci czas. Warto od razu pamiętać: Gantt = harmonogram projektu, a nie diagram funkcjonalności, kosztów czy technicznych powiązań.