Polecenie "git clone" to w zasadzie jedna z pierwszych rzeczy, które poznaje się na początku pracy z Gitem. Służy ono do skopiowania całego istniejącego repozytorium – czyli pobiera zarówno wszystkie pliki, jak i całą historię commitów. To jest ogromnie przydatne, bo nie tylko masz najnowszy kod, ale od razu całą historię zmian, branche, tagi i inne rzeczy. Standardowo używa się tego polecenia, kiedy chcesz zacząć pracę nad projektem, który jest już na jakimś zdalnym serwerze (np. Githubie albo GitLabie). W praktyce wygląda to tak, że podajesz adres repozytorium, wpisujesz "git clone https://adres.repo.git" i po kilku chwilach masz pełną kopię projektu u siebie na dysku. Co ciekawe, narzędzie od razu ustawia Ci zdalne połączenie do pierwotnego repozytorium jako "origin", więc potem możesz spokojnie wykonywać polecenia typu git fetch, git pull czy git push. Moim zdaniem to super wygodne, bo cała struktura repozytorium, nawet z podfolderami czy nietypowymi ustawieniami, zostaje zachowana. Warto pamiętać, że git clone to nie tylko kopiowanie plików – to pobieranie całej bazy danych Git, więc masz możliwość cofania się w historii czy przeglądania wszystkich commitów lokalnie i offline. Z mojego doświadczenia: często nowi użytkownicy nie doceniają jeszcze, jak ważne jest to, żeby zawsze pracować na pełnej kopii, a nie wycinku repo. To podstawa bezpiecznej i efektywnej pracy zespołowej.
Wielu początkujących użytkowników Gita myli funkcje podstawowych poleceń, co jest zupełnie zrozumiałe – Git bywa momentami dość nieintuicyjny. Zacznijmy od polecenia "git clone". Ono wcale nie służy do łączenia branchy – od tego jest "git merge" albo nowsze "git rebase", które pozwalają na integrację zmian z różnych gałęzi projektu. Łączenie branchy polega bardziej na synchronizacji pracy kilku osób i rozwiązywaniu konfliktów, a nie na kopiowaniu repozytorium. Z kolei rejestrowanie zmian w historii repozytorium to zadanie "git commit" – dopiero to polecenie zapisuje stan projektu w historii. Wiele osób sądzi, że "git clone" zapisuje też zmiany, ale ono tylko pobiera już istniejącą historię. Usuwanie zdalnego repozytorium to zupełnie inna bajka – Git nawet nie daje takiego polecenia jak "git clone" do usuwania czegokolwiek po stronie serwera, bo to byłoby niebezpieczne i niezgodne z ideą bezpieczeństwa danych. Często spotykam się z błędnym rozumieniem terminologii: „klonowanie” kojarzy się niektórym z kopiowaniem gałęzi albo synchronizacją, ale w rzeczywistości chodzi o zrobienie pełnej lokalnej kopii całego repozytorium ze wszystkimi danymi. Kluczowe jest, żeby rozumieć każdy etap pracy z Gitem: clone do pobrania repo, pull do aktualizacji, commit do rejestrowania zmian, merge do łączenia branchy. Nie mieszaj tych pojęć, bo prowadzi to do niepotrzebnych błędów i nieporozumień w pracy zespołowej. Dobrze mieć z tyłu głowy, że każde z tych poleceń realizuje zupełnie inną funkcję i jest częścią większego procesu zarządzania wersjami kodu w projekcie.