No i właśnie, dp (density-independent pixels) to taki trochę złoty standard przy projektowaniu interfejsów na Androida. W praktyce chodzi o to, żeby elementy UI wyglądały podobnie na różnych urządzeniach – niezależnie czy ktoś ma ekran gęsty jak sito, czy telefon z bardzo dużymi pikselami. Używanie dp pozwala unikać sytuacji, gdzie tekst albo przyciski na jednym urządzeniu są czytelne i wygodne w obsłudze, a na innym są mikroskopijne lub przeciwnie – przesadnie wielkie. Oczywiście, wszystko to wynika z tego, że piksele na różnych ekranach mają inną fizyczną wielkość – tzw. density. Stosując dp, projektanci mogą być pewni, że rozmiary będą proporcjonalnie takie same niezależnie od sprzętu. Sam system Android automatycznie przelicza dp na odpowiednią liczbę pikseli na danym urządzeniu. To bardzo wygodne! Moim zdaniem każdy, kto zaczyna projektować aplikacje mobilne, powinien od razu przyzwyczajać się do pracy z dp, bo to po prostu ułatwia życie i ogranicza potem poprawki. To też zgodne z oficjalnymi wytycznymi Google – praktycznie każda dokumentacja do Material Design kładzie na to nacisk. Warto jeszcze pamiętać, że inne jednostki jak px, pt czy mm mogą się sprawdzić w wyjątkowych sytuacjach, ale raczej tylko wtedy, gdy faktycznie zależy nam na absolutnych rozmiarach – a to w UI mobilnym prawie się nie zdarza.
Wydaje się, że wybór jednostki do projektowania interfejsów to drobiazg, ale w praktyce ma ogromne znaczenie dla wygody użytkowników. Często spotykam się z przekonaniem, że skoro ekrany mają określoną liczbę pikseli, to właśnie px powinno być podstawową jednostką. Niestety, to myślenie prowadzi prosto do pułapki – piksele na różnych urządzeniach mają zupełnie inną wielkość fizyczną przez różne wartości gęstości ekranu (dpi). Coś, co na jednym wyświetlaczu wygląda dobrze, na innym może być kompletnie nieczytelne albo przesadnie duże. Z kolei mm, czyli milimetry, to jednostka fizyczna, ale ekrany rzadko odwzorowują tę wielkość precyzyjnie – w praktyce systemy operacyjne próbują przeliczać mm na piksele, ale często wychodzi to niedokładnie, bo nie każdy sprzęt ma idealnie skalibrowany ekran. Pt, czyli punkty typograficzne, mają trochę sensu w materiałach drukowanych czy w typografii desktopowej, ale w aplikacjach mobilnych niemal się ich nie używa, bo nie zapewniają spójności między różnymi urządzeniami. Takie podejścia – użycie px, mm albo pt – prowadzą do tego, że nasza aplikacja staje się trudna w obsłudze na różnych telefonach czy tabletach, a przecież chodzi o to, żeby wszędzie wyglądała dobrze i była wygodna w użyciu. Najlepszą praktyką branżową, polecaną przez Google i stosowaną w Material Design, jest korzystanie z dp (density-independent pixels). To najwygodniejsze i najbezpieczniejsze rozwiązanie – moim zdaniem, użycie innej jednostki jest uzasadnione chyba tylko, gdy robimy coś naprawdę nietypowego. Tak więc, warto od początku wdrażać dp jako podstawę i nie kombinować z innymi jednostkami, bo efekty są po prostu lepsze dla użytkowników.