Problemy z kręgosłupem wynikające z długotrwałego siedzenia to realne zagrożenie związane z użytkowaniem cyberprzestrzeni, które ewidentnie wpływa na zdrowie fizyczne. Dzisiaj, gdy większość naszej pracy, nauki czy rozrywki przenosi się do internetu, coraz częściej zapominamy o tym, że wielogodzinne siedzenie przed komputerem czy z telefonem w ręku odbija się na naszym ciele. Sam kiedyś miałem tak, że po kilku dniach intensywnej nauki online zaczęły mnie boleć plecy i kark. To typowy objaw, bo siedzenie w nieprawidłowej pozycji prowadzi do przeciążenia kręgosłupa, zwłaszcza w odcinku lędźwiowym i szyjnym. Branża IT już od lat podkreśla konieczność stosowania ergonomicznych stanowisk pracy – odpowiednie krzesło, wysokość monitora, przerwy co 45 minut. Standardy BHP bardzo mocno akcentują takie aspekty, zwłaszcza przy pracy zdalnej. Fajnie jest też stosować technikę 20-20-20, czyli co 20 minut patrzymy przez 20 sekund na coś oddalonego o 20 stóp, żeby dać odpocząć oczom i kręgosłupowi. Takie rzeczy naprawdę robią różnicę. Moim zdaniem, wielu ludzi lekceważy ten temat, a skutki siedzącego trybu życia mogą być odczuwalne już po kilku miesiącach. Warto więc od razu wyrobić sobie zdrowe nawyki – to inwestycja w siebie.
Trochę mylące może być to pytanie, bo na pierwszy rzut oka każda z tych odpowiedzi jest związana z zagrożeniami cyberprzestrzeni, ale nie wszystkie dotyczą zdrowia fizycznego. Na przykład depresja spowodowana cyberprzemocą – to oczywiście poważny problem, tylko że należy do kategorii zdrowia psychicznego. Wbrew pozorom, różnica jest bardzo istotna, bo objawy somatyczne wynikają tu z zaburzeń emocjonalnych, a nie z bezpośredniego oddziaływania środowiska cyfrowego na ciało. Uzależnienie od gier komputerowych to też szeroki temat – psychiatrzy i psychologowie podkreślają, że uzależnienie dotyka przede wszystkim psychiki, choć rzeczywiście może mieć też pośredni wpływ na ciało, ale nie jest to bezpośrednie zagrożenie fizyczne powiązane z samym korzystaniem z cyberprzestrzeni jako takiej. Jeżeli chodzi o rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, to bardziej mowa tu o zagrożeniach społecznych, manipulacji czy nawet szkodach gospodarczych, ale nie o zdrowiu fizycznym. To, co często gubi ludzi, to utożsamianie wszystkich negatywnych skutków internetu z zagrożeniami zdrowotnymi, podczas gdy podział na aspekty fizyczne i psychiczne jest kluczowy. Takie rozróżnienie jest podstawą w edukacji cyberbezpieczeństwa i BHP przy pracy z komputerem – nawet w normach ISO/IEC dotyczących ergonomii stanowisk komputerowych kładzie się nacisk na oddzielenie zagrożeń fizycznych (np. przeciążenia układu ruchu) od psychicznych (stres, uzależnienia). Myślę, że warto na to zwracać uwagę, bo łatwo o drobne przeoczenia, które mogą prowadzić do powielania fałszywych przekonań o cyberzagrożeniach.