Dokładnie o takie testy tutaj chodzi! Testy funkcjonalne skupiają się na sprawdzaniu, czy system realizuje funkcje zgodnie z wymaganiami biznesowymi i oczekiwaniami użytkownika. W tym przypadku chodzi o formularz osobowy, który ma określone zasady walidacji – na przykład obowiązkowe pola, poprawny format e-maila czy numer telefonu zgodny ze wzorcem. Sprawdza się też, czy użytkownik wyraził zgodę na przetwarzanie danych. To wszystko to typowe przypadki testów funkcjonalnych, bo nie interesuje nas tu ani wydajność systemu, ani szczegóły implementacji kodu, tylko efekt w postaci poprawnego działania funkcji z punktu widzenia użytkownika. Moim zdaniem właśnie w takich testach najłatwiej złapać błędy, które są naprawdę uciążliwe dla użytkowników końcowych. Branżowe standardy, takie jak ISTQB, podkreślają, że testy funkcjonalne badają zachowanie systemu na podstawie specyfikacji, a nie sposobu realizacji. Praktyka pokazuje, że nawet proste formularze często zawierają bzdurne błędy (np. nie sprawdza się formatu maila albo nie wymaga zgody RODO), więc takie testy są wręcz niezbędne. Dodatkowo, dobrym zwyczajem jest po takich testach „posprzątać” po sobie dane testowe, żeby nie zaśmiecać bazy – to też jest element dobrze przeprowadzonego testowania funkcjonalnego.
Wiele osób myli tu pojęcia i sądzi, że sprawdzanie formularza pod kątem walidacji danych to np. testy jednostkowe albo wydajnościowe. Moim zdaniem to typowy błąd wynikający z mylenia poziomów testowania albo niezrozumienia celów tych testów. Testy wydajnościowe koncentrują się na tym, ile system „wytrzyma” – chodzi o liczbę użytkowników, czas odpowiedzi czy zużycie zasobów, a nie o to, czy pola są dobrze sprawdzane. Testy jednostkowe z kolei dotyczą poszczególnych fragmentów kodu, takich jak pojedyncze funkcje czy metody – ich zadaniem jest wyłapywanie błędów logicznych w kodzie, ale nie sprawdzają one całościowego działania funkcji biznesowej z perspektywy użytkownika. Testy zgodności są czymś innym – mają na celu zweryfikowanie, czy system spełnia wymagania formalne, normy prawne albo branżowe standardy (np. czy spełnia RODO, WCAG itp.), a nie typowe błędy użytkownika. W praktyce, jeśli ktoś wskazuje na któryś z tych rodzajów testów w kontekście walidacji formularza, to pewnie wynika to z niejasnego rozróżniania, co jest funkcjonalnością, a co technicznym aspektem systemu. Warto pamiętać, że testy funkcjonalne zawsze dotyczą sprawdzenia, czy konkretny fragment oprogramowania robi dokładnie to, czego oczekuje użytkownik – nie mniej, nie więcej. To najbardziej „namacalne” z testów, bo pozwalają sprawdzić realne scenariusze użycia, często takie, które znajdą się później w rękach klientów. I to właśnie dlatego są kluczowe przy testowaniu formularzy czy innych elementów interfejsu.