Reguła zaangażowania i konsekwencji, o której tu mowa, faktycznie odnosi się do potrzeby doprowadzania spraw do końca. To jedna z podstawowych zasad psychologicznych wykorzystywanych w wpływaniu na decyzje i zachowania ludzi, szczególnie w sprzedaży czy negocjacjach. Kiedy już się na coś zgodzimy lub podejmiemy pierwsze, nawet drobne zobowiązanie, automatycznie pojawia się w nas silna potrzeba zachowania spójności z wcześniejszymi deklaracjami — tak po prostu działa ludzka psychika. Z mojego doświadczenia wynika, że firmy bardzo często to wykorzystują, np. prosząc klienta o drobną przysługę, podpis czy mikroakceptację, bo potem jest większa szansa, że pójdzie za ciosem i zdecyduje się na większy krok. W psychologii społecznej ten mechanizm uznaje się za bardzo skuteczny – zresztą Robert Cialdini w swoich książkach szeroko o tym pisze. Na rynku pracy też to widać, bo pracodawcy chętniej powierzają ważne zadania osobom, które mają zwyczaj kończyć to, co zaczęły. W praktyce, jeśli ktoś raz się w coś zaangażuje — nawet formalnie nie podpisując żadnej umowy — to potem z dużym prawdopodobieństwem wytrwa przy swojej decyzji. Dlatego znajomość tej zasady jest nie tylko teoretycznie ciekawa, ale daje konkretne narzędzia do skuteczniejszego działania w relacjach międzyludzkich, marketingu czy zarządzaniu projektami.
Kiedy analizujemy regułę zaangażowania i konsekwencji, łatwo ją pomylić z innymi mechanizmami społecznymi wpływania na ludzi, bo te psychologiczne zasady czasem zachodzą na siebie w praktyce. Moim zdaniem najczęściej mylonym pojęciem tutaj jest reguła wzajemności, która mówi o tym, że ludzie czują się zobowiązani, by się odwdzięczyć za otrzymaną pomoc – to jednak zupełnie inny mechanizm, związany bardziej z relacjami i budowaniem zaufania niż z wewnętrzną potrzebą bycia konsekwentnym względem własnych decyzji. Z kolei kierowanie się zdaniem grupy to klasyczna presja społeczna czy konformizm, która też bywa silnym czynnikiem wpływu, ale opiera się na chęci dopasowania się do większości, a nie na wcześniejszych własnych zobowiązaniach. No i jeszcze uległość wobec autorytetów – tu chodzi głównie o to, że ludzie mają tendencję słuchać osób postrzeganych jako eksperci czy przełożeni, bo wierzą w ich większą wiedzę czy doświadczenie. To inny proces, nie związany z samą konsekwencją własnych działań. Typowym błędem jest patrzenie na te zasady jakby były zamienne, a w rzeczywistości każda wywołuje inne motywacje i wywołuje inny rodzaj zachowań. W branżowych dobrych praktykach, na przykład w sprzedaży B2B czy w projektach zespołowych, bardzo ważne jest rozróżnianie tych pojęć, by umiejętnie stosować odpowiednie narzędzia wpływu. Warto zawsze pamiętać, że reguła zaangażowania i konsekwencji opiera się na wewnętrznym przymusie trzymania się własnych wcześniejszych wyborów – niezależnie od opinii innych czy zewnętrznej presji.