Resuscytacja krążeniowo-oddechowa (RKO) w obecnych wytycznych Europejskiej Rady Resuscytacji polega właśnie na wykonywaniu 30 ucisków klatki piersiowej na przemian z 2 oddechami ratunkowymi. Taki schemat jest rekomendowany zarówno dla dorosłych, jak i dzieci (poza niemowlętami i sytuacjami szczególnymi), bo zapewnia optymalną perfuzję mózgu i serca, a jednocześnie daje szansę na dostarczenie tlenu do organizmu. Gdyby skrócić liczbę ucisków albo oddechów, efektywność spada, a szansa przeżycia jest mniejsza. Ja zawsze powtarzam, że praktyka czyni mistrza – jak ćwiczyliśmy na fantomach, to właśnie ten rytm: 30 ucisków, potem 2 szybkie oddechy, bez zbędnych przerw. Praktycznie, w stresie łatwo się pogubić, ale jak sobie utrwalicie ten schemat, działa automatycznie. Warto wiedzieć, że uciski muszą być na głębokość około 5–6 cm u dorosłych, z częstotliwością co najmniej 100–120 na minutę – to jest kluczowe dla skuteczności. Z mojego doświadczenia wynika, że najczęściej popełnianym błędem jest zbyt płytkie uciskanie i zbyt długie przerwy na oddechy, warto to poćwiczyć. Kiedy nie chce się robić oddechów (np. obawa przed zakażeniem), można prowadzić tylko uciski, ale pełne RKO daje największe szanse. Takie podejście jest sprawdzone praktycznie na całym świecie i jak dla mnie, nie ma sensu kombinować z innymi proporcjami.
Na temat resuscytacji krążeniowo-oddechowej krąży sporo mitów, głównie przez brak aktualnej wiedzy lub powtarzanie przestarzałych schematów. Często można spotkać się z przekonaniem, że należy wykonywać 10, 15 albo 20 ucisków na kilka oddechów ratunkowych – to niestety nie wynika z obecnych standardów, a raczej z dawnych wytycznych, które już dawno zostały zaktualizowane. W praktyce medycznej, zarówno ratownicy, jak i personel szpitalny korzystają z wytycznych Europejskiej Rady Resuscytacji, które jednoznacznie wskazują proporcję 30:2 jako najskuteczniejszą dla dorosłych. Schematy typu „10 ucisków i 5 oddechów” czy „15 ucisków i 3 oddechy” mogą się wydawać intuicyjne (bo łatwiej policzyć, bo szybciej skończyć cykl), ale prowadzą do zbyt niskiej perfuzji mózgu i serca – po prostu nie dają szansy na odpowiednią cyrkulację krwi. Z kolei 20 ucisków na 1 oddech to zbyt rzadki oddech i zbyt mało ucisków, żeby utrzymać właściwe krążenie. Moim zdaniem wynika to z nieporozumienia albo mieszania protokołów dla dzieci czy noworodków, gdzie faktycznie stosuje się inne proporcje. W Polsce i większości krajów na świecie, w przypadku resuscytacji dorosłych, właściwe jest jedynie 30 ucisków i 2 oddechy – taki schemat daje realne szanse przywrócenia pracy serca oraz zapewnia minimalną ilość tlenu w organizmie. Typowym błędem początkujących jest także zbyt szybkie wykonywanie oddechów ratunkowych lub ich pomijanie z powodu stresu, ale żadna z błędnych odpowiedzi nie spełnia wymogów skutecznej resuscytacji według obecnych standardów. Warto zaktualizować wiedzę i ćwiczyć według oficjalnych wytycznych, bo w przypadku prawdziwego zatrzymania krążenia liczą się sekundy i poprawność techniki.