Współczynnik prześwitu to naprawdę kluczowy parametr wszystkich sit używanych w przesiewaczach. Określa on proporcję powierzchni czynnej, czyli tej faktycznie dostępnej do przesiewania, w stosunku do całkowitej powierzchni sita. Moim zdaniem to właśnie ten wskaźnik najlepiej oddaje charakterystykę użytkową sita, bo im wyższy współczynnik prześwitu, tym szybciej i wydajniej zachodzi rozdział materiału na frakcje. W praktyce, przy doborze sit do przesiewaczy zawsze bierze się pod uwagę właśnie ten współczynnik – nawet jeśli mamy dwa sita o takiej samej powierzchni i takim samym kształcie oczek, to właśnie różnica w prześwicie może decydować o szybkości procesu oraz końcowej wydajności. Branżowe normy, jak np. PN-EN 15149 czy zalecenia producentów przesiewaczy, jasno sugerują optymalizację doboru sit pod kątem prześwitu, zwłaszcza dla materiałów drobnoziarnistych lub trudnoprzesianych. Z moich obserwacji wynika, że operatorzy często lekceważą te różnice, a to właśnie one mogą decydować o kosztach eksploatacji i jakości produktu. Dodatkowo, dobry współczynnik prześwitu sprzyja mniejszemu zapychaniu się sita i ułatwia jego czyszczenie, co też robi dużą różnicę w pracy przesiewacza na co dzień.
Analizując różne odpowiedzi, łatwo zauważyć, że często myli się podstawowe cechy konstrukcyjne sit z parametrami decydującymi o ich funkcjonalności w procesie przesiewania. Pierwszym błędnym tropem jest koncentrowanie się na kształcie oczek – oczywiście ma on znaczenie, bo decyduje o tym, jaki rozmiar i kształt ziarna przejdzie przez sito, ale nie jest to parametr charakterystyczny dla wszystkich sit, tylko raczej kwestia dostosowania do specyficznego zadania. Liczba klas górnych, choć bywa ważna przy planowaniu procesu rozdziału na różne frakcje, dotyczy raczej konfiguracji całego przesiewacza i nie wynika bezpośrednio z cech samego sita. Z kolei rozmiar powierzchni sita to zwyczajna wartość geometryczna i raczej nie mówi nic o tym, jak skutecznie przesiewa ono materiał – dwa sita o tej samej powierzchni mogą się bardzo różnić pod względem efektywności pracy, jeśli będą miały inną liczbę i rozkład oczek. Typowym błędem jest też mylenie powierzchni czynnej z powierzchnią całkowitą, co prowadzi do przeceniania znaczenia samych wymiarów sita. W praktyce to właśnie współczynnik prześwitu najlepiej oddaje realne możliwości przesiewania i decyduje o wyborze sita w każdej szanującej się instalacji. Praca na sitach o niskim prześwicie często kończy się zapychaniem, niską wydajnością oraz wysokimi kosztami serwisowymi, co jest dobrze opisane w literaturze branżowej. Dlatego warto odróżniać cechy geometryczne od parametrów funkcjonalnych i skupiać się na tych drugich podczas projektowania i eksploatacji przesiewaczy.