Dawkę odczynnika w procesie flotacji faktycznie określa się w gramach na megagram (g/Mg) przerabianego surowca. To jest taka bardzo „robocza” jednostka, którą spotkasz praktycznie w każdej instrukcji technologicznej kopalni albo zakładu przeróbczego. Chodzi tutaj o to, by precyzyjnie dobrać ilość odczynnika do masy skały, którą flotujemy – nieważne, czy to siarczki, czy węglanowe rudy miedzi. To stosowanie przelicznika na megagram jest bardzo wygodne, bo wiąże się z wydajnością urządzeń flotacyjnych i skalą przemysłową – raczej nie używasz przecież odważników laboratoryjnych, tylko dozujesz konkretne ilości reagentów na partie tysięcy kilogramów. Moim zdaniem, bez takiego podejścia łatwo byłoby o przekroczenie dawki albo niedostateczne nasączenie pulpy, a to prosta droga do spadku efektywności wzbogacania. W praktyce, np. podczas rozruchów nowych instalacji, bardzo często robimy próby flotacyjne i właśnie liczymy dawki w g/Mg – to taki złoty standard branży, zgodny z normami technologicznymi. Większość podręczników do przeróbki mechanicznej kopalin też poleca trzymać się tej jednostki, bo pozwala łatwo porównywać skuteczność różnych odczynników. Często spotykam się z tym na praktykach – młodzi operatorzy mylą się tu najczęściej, próbując przeliczać wszystko na ppm albo inne jednostki, ale g/Mg jest po prostu najwygodniejsze i najbardziej zrozumiałe dla wszystkich działów.
W branży przeróbki kopalin, a szczególnie przy flotacji, bardzo istotne jest prawidłowe rozumienie jednostek miary, w jakich podaje się dawki odczynników. Często pojawia się pokusa, żeby stosować jednostki jak ppm, bo kojarzą się z analizą chemiczną w laboratorium, gdzie badane są stężenia śladowe. Rzeczywiście, jednostka ppm (części na milion) jest bardzo popularna w chemii analitycznej, ale w praktyce przemysłowej flotacji nie zdaje egzaminu – szczególnie wtedy, gdy trzeba dokładnie dozować reagent do dużych mas materiału. Podobnie Mg/m wydaje się czasem logiczne, szczególnie jeśli ktoś łączy masę i objętość, jednak w flotacji to nie ma większego sensu, bo objętość nie jest parametrem kluczowym dla wyznaczania dawek odczynników – liczy się masa pulpy, a nie jej objętość czy długość rurociągu. Z kolei cal to po prostu jednostka energii, która nie ma absolutnie żadnego związku z dawkowaniem odczynników w procesach wzbogacania – być może ktoś pomylił ją z kalorycznością czy innymi procesami cieplnymi, ale tutaj nie ma o tym mowy. Z mojego doświadczenia wynika, że takie pomyłki biorą się głównie z nieznajomości technologicznej rutyny zakładów przeróbczych i prób przenoszenia laboratoryjnych przyzwyczajeń na skalę przemysłową. W praktyce branżowej dawka odczynnika w g/Mg jest nie tylko najbardziej czytelna, ale i najwygodniejsza, bo pozwala szybko przeliczać zapotrzebowanie na reagenty dla każdej partii surowca. To jest standard, który znajdziesz właściwie we wszystkich zakładowych instrukcjach technologicznych, a także w normach branżowych. Dlatego tak ważne jest, żeby nie iść na skróty i nie stosować przypadkowych jednostek.