Separator magnetyczny to jedno z takich urządzeń, które – moim zdaniem – są wręcz niezbędne w nowoczesnej przeróbce rud, gdzie pojawia się domieszka żelaza. Na zdjęciu widzimy właśnie typowy separator nadtaśmowy, który potrafi bardzo skutecznie oddzielać elementy ferromagnetyczne, czyli np. złom żelazny, od reszty materiału przesyłanego taśmociągiem. W praktyce – w zakładach wzbogacania rud miedzi – rozwiązanie to ratuje nie tylko jakość koncentratu, ale i zabezpiecza kolejne urządzenia przed uszkodzeniami mechanicznymi. Separator magnetyczny działa w sposób ciągły, automatycznie wychwytując nawet drobne fragmenty żelaza. Branżowe dobre praktyki mówią jasno: jeśli w materiale mogą pojawić się jakiekolwiek metaliczne domieszki ferromagnetyczne, separator magnetyczny powinien być montowany przed kolejnymi etapami obróbki. Pracowałem kiedyś w kopalni, gdzie przez brak takiego separatora kilka razy doszło do awarii kruszarek – od tamtej pory już nikt nie podważał sensu tej technologii. Separacja magnetyczna jest też bardzo ekologiczna, bo pozwala odzyskiwać żelazo do ponownego przetopu. Standardy zakładowe na całym świecie potwierdzają, że to absolutna podstawa w sortowaniu mieszanin ruda – złom żelazny.
Wiele osób wybiera elektrostatyczny lub elektryczny separator, kierując się intuicją, że skoro mamy do czynienia z urządzeniami do rozdzielania, to zasada elektrostatyki czy przepływu prądu ma tu zastosowanie. Jednak tego typu separatory wykorzystuje się raczej do rozdzielania drobin o różnej przewodności elektrycznej, np. podczas obróbki mieszanin minerałów nieżelaznych, gdzie różnice ładunkowe między ziarnami są kluczowe. W opisywanym przypadku ani złom żelazny, ani ruda miedzi nie różnią się istotnie ładunkiem – tu liczy się ich podatność magnetyczna. Z kolei separator grawitacyjny sprawdza się tam, gdzie kluczowa jest różnica w gęstości cząstek, na przykład przy rozdziale ziaren o różnych masach własnych, ale w zbliżonej wielkości – ta metoda kompletnie nie zadziała, gdy chcemy usunąć niewielkie ferromagnetyki z większej objętości materiału. Typowym błędem jest też myślenie, że każda maszyna oddzielająca metal od złoża musi działać z wykorzystaniem prądu elektrycznego – to nie zawsze prawda, bo w przypadku domieszek żelaznych najbardziej efektywna jest siła pola magnetycznego. W praktyce przemysłowej nie stosuje się separatorów elektrostatycznych czy grawitacyjnych do usuwania żelaza z rudy miedzi, bo zwyczajnie nie przyniosłoby to efektów ani nie spełniałoby norm branżowych. Warto zapamiętać, że separatory magnetyczne są tu po prostu standardem i od lat rozwiązują ten konkretny problem.