Flokulant dodaje się do zawiesin przede wszystkim wtedy, gdy naturalna sedymentacja jest niewystarczająco szybka i nieefektywna. W praktyce przeróbki mechanicznej kopalin często zdarza się, że drobne cząstki mineralne lub ilaste pozostają długo zawieszone w wodzie, co utrudnia klarowanie cieczy i zagęszczanie osadów. Flokulanty, najczęściej polimery naturalne lub syntetyczne, powodują łączenie się tych drobnych cząstek w większe agregaty – tzw. flokule. Dzięki temu powstające aglomeraty szybciej opadają na dno, a więc przyspieszają proces sedymentacji. Takie rozwiązania są wręcz standardem np. w procesach zagęszczania szlamów w kopalniach, oczyszczalniach ścieków czy podczas rekultywacji zbiorników wodnych. Moim zdaniem, stosowanie flokulantów znacznie poprawia wydajność urządzeń sedymentacyjnych (np. osadników, zagęszczaczy), zwiększa przejrzystość odcieku i pozwala na lepsze gospodarowanie wodą procesową. Praktyka pokazuje, że wybór odpowiedniego flokulanta i jego dawkowanie wymaga doświadczenia oraz często testów laboratoryjnych, bo różne frakcje cząstek reagują odmiennie. Z perspektywy środowiskowej to też ważny temat, bo umożliwia ograniczenie zużycia świeżej wody oraz ilości odpadów ciekłych. W skrócie: bez flokulantów trudno sobie wyobrazić sprawną i ekonomiczną sedymentację w nowoczesnych zakładach.
W przypadku tego pytania szczególnie łatwo się pomylić, bo pojęcia flokulacja, koagulacja i peptyzacja często pojawiają się razem w kontekście procesów przeróbki. Flokulacja i koagulacja to rzeczywiście bardzo zbliżone procesy – obie prowadzą do łączenia się drobnych cząstek w większe aglomeraty, jednak różnią się mechanizmem i warunkami prowadzenia. Koagulacja zachodzi głównie przez neutralizację ładunków elektrycznych na powierzchni cząstek, zwykle przy użyciu soli żelaza lub glinu, co powoduje ich zlepianie się. Natomiast flokulacja to dalszy etap, w którym cząstki już zneutralizowane tworzą luźne, większe agregaty (flokule) dzięki działaniu długocząsteczkowych polimerów, czyli właśnie flokulantów. To nie jest jednak końcowy cel – ani flokulacja, ani koagulacja nie są same w sobie celem dodania flokulantu, a raczej etapami poprzedzającymi właściwą sedymentację. Peptyzacja natomiast oznacza rozbijanie już istniejących agregatów na mniejsze cząstki, czyli jest zupełnie przeciwstawnym procesem – tu flokulant byłby wręcz szkodliwy. Typowym błędem jest utożsamianie dodania flokulantu z samą flokulacją, jednak w praktyce przemysłowej chodzi głównie o efektywniejsze opadanie cząstek, czyli właśnie szybszą sedymentację. Mylenie tych pojęć wynika często z nieprecyzyjnych opisów procesów lub uproszczeń w materiałach dydaktycznych. Moim zdaniem najłatwiej to zapamiętać tak: flokulant = większe cząstki = szybsze opadanie = lepsza sedymentacja. To właśnie optymalizacja tego ostatniego procesu jest celem stosowania tych odczynników.