Hydrocyklonów naprawdę nie stosuje się w procesach suszenia, a przynajmniej nie w sposób spotykany w praktyce przemysłowej. Hydrocyklony to urządzenia oparte na działaniu siły odśrodkowej, służące głównie do rozdziału zawiesin lub mieszanin cieczy i ciał stałych, a czasem cieczy o różnych gęstościach. Działają w środowisku wodnym – wykorzystują przepływ zawiesiny, by podzielić cząstki według rozmiaru lub gęstości. Proces suszenia, czyli usuwanie wody z materiału, odbywa się całkowicie inną metodą: przez parowanie, ogrzewanie lub podciśnienie. W praktyce – nawet w kopalniach czy zakładach przeróbki – hydrocyklon nic nie wysuszy, co najwyżej wstępnie zagęści zawiesinę. Z mojego doświadczenia wynika, że czasem ludzie mieszają zagęszczanie i suszenie, ale to dwa różne etapy: zagęszczanie polega na zmniejszaniu ilości wody w zawiesinie, a suszenie – na ostatecznym jej usunięciu. Hydrocyklony świetnie za to sprawdzają się w klasyfikacji ziarnowej, zagęszczaniu czy klarowaniu zawiesin, gdzie oddzielamy fazę ciekłą od stałej. Standardy branżowe i wytyczne projektowe jasno mówią, że do suszenia stosuje się suszarki bębnowe, taśmowe czy fluidalne. Moim zdaniem bardzo ważne jest, żeby nie mieszać funkcji urządzeń i dobrze rozumieć, gdzie kończy się zagęszczanie, a zaczyna suszenie – to kluczowe dla optymalizacji procesu przeróbczego.
Wiele osób zakłada, że skoro hydrocyklon potrafi oddzielać składniki mieszanin, to może być używany niemal do wszystkiego, co wiąże się z usuwaniem wody lub rozdziałem różnych faz. Jednak to tylko część prawdy. Hydrocyklony wykorzystuje się głównie do klasyfikacji ziarnowej, zagęszczania zawiesin oraz klarowania cieczy. W tych zastosowaniach wykorzystują siłę odśrodkową do oddzielania cząstek lub cieczy o różnej gęstości, co jest szybkie i efektywne w procesach wodnych. Typowe błędy myślowe wynikają z utożsamiania zagęszczania z suszeniem. Zagęszczanie w hydrocyklonie ogranicza się tylko do zmniejszenia ilości wody w zawiesinie, czyli podniesienia stężenia fazy stałej, ale nie do całkowitego wysuszenia materiału. Suszenie natomiast, zwłaszcza w przemyśle przetwórczym, polega na termicznym lub mechanicznym usunięciu praktycznie całej wody i wymaga zupełnie innej technologii – jak np. suszarki bębnowe czy fluidalne. Klarowanie zaś to proces, w którym oczyszcza się ciecz poprzez oddzielanie drobnych cząstek stałych, co też hydrocyklon robi bardzo dobrze. Klasyfikacja to praktycznie podstawowa funkcja hydrocyklonów, bo pozwala rozdzielać cząstki różnej wielkości, np. w przeróbce rud czy kruszyw. Warto pamiętać, że w nowoczesnych zakładach uruchamianie hydrocyklonów do suszenia byłoby kompletnym nieporozumieniem technologicznym i niezgodne z wytycznymi projektowymi. Moim zdaniem najczęstsze pomyłki biorą się właśnie z niejasnego rozróżnienia tych procesów: hydrocyklon nie jest suszarką, nie zastąpi wymiany ciepła ani nie usunie wody do poziomu wymaganej suchości produktu. To jedno z podstawowych zagadnień, które warto rozumieć, żeby uniknąć kosztownych błędów w projektowaniu instalacji przeróbczych.