W tej sytuacji kluczowe jest zrozumienie, czym jest współczynnik przeswitu sita. To po prostu stosunek powierzchni czynnej (czyli sumy otworów w sicie) do całkowitej powierzchni sita. Wzór jest nieskomplikowany: współczynnik przeswitu = powierzchnia otworów / powierzchnia całkowita sita. Gdy więc mamy sito o powierzchni 2 m², a otwory zajmują z tego 0,8 m², to dzielimy 0,8 przez 2 i wychodzi 0,4. To realny wynik, bo w praktyce rzadko kiedy powierzchnia otworów przekracza połowę powierzchni sita, szczególnie w rozwiązaniach przemysłowych – po prostu wtedy sito traciłoby sztywność i wytrzymałość. Taki współczynnik przeswitu (0,4) oznacza, że przez 40% całkowitej powierzchni sita mogą rzeczywiście przechodzić cząstki, reszta to materiał konstrukcyjny. W zakładach przeróbczych i kopalniach dobiera się sita właśnie pod kątem tego parametru. Za niski przeswit to mniejsza wydajność, ale za wysoki – kruchość sita i większe ryzyko uszkodzeń. Moim zdaniem, znając te proporcje, łatwiej dobrać odpowiedni sprzęt do konkretnego zadania w procesie przesiewania. Takie wyliczenia są na porządku dziennym przy projektowaniu i eksploatacji przesiewaczy, szczególnie gdy liczy się wydajność i trwałość maszyny.
Współczynnik przeswitu sita to bardzo praktyczny parametr, który często bywa mylony, zwłaszcza gdy nie do końca rozumie się jego definicję. Spotyka się błędne przekonanie, że wystarczy znać powierzchnię otworów i już można odczytać współczynnik. Tymczasem kluczowy jest właśnie stosunek tej powierzchni do całej powierzchni sita. Przy powierzchni sita 2 m² i powierzchni otworów 0,8 m² prawidłowy sposób myślenia to podzielenie tych dwóch wartości (0,8 / 2 = 0,4). Jeżeli ktoś zaznacza 0,8, może mylić współczynnik przeswitu z samą powierzchnią otworów, co jest częstym błędem – bo to nie jest to samo! Czasem wybierana jest też odpowiedź większa niż 1, na przykład 1,2 czy nawet 1,6 – to już zupełne nieporozumienie, bo współczynnik przeswitu wyraża się w ułamku, nigdy nie może być większy niż 1. Warto pamiętać, że przekroczenie wartości 1 oznaczałoby, iż otworów w sicie jest więcej niż samego sita, a to zwyczajnie niemożliwe z przyczyn konstrukcyjnych. W praktyce takie pomyłki biorą się z nieuwagi przy dzieleniu lub złej interpretacji pojęć. Branżowe dobre praktyki nakazują zawsze sprawdzić, czy wynik jest poniżej 1. Produkcja i dobór sit na zakładach przeróbczych opierają się właśnie na tym prawidłowym rozumieniu – bo to wpływa na wydajność procesu, żywotność urządzenia oraz efektywność całej operacji przesiewania. Z mojego doświadczenia wynika, że takie zagadnienia są podstawą, a drobny błąd w obliczeniach potrafi skutkować poważnymi konsekwencjami technologicznymi.