Kąt zwilżalności, oznaczany jako theta (Θ), to kluczowy parametr opisujący, jak ciecz rozkłada się na powierzchni ciała stałego. Jeśli Θ = 0, oznacza to, że ciecz całkowicie rozlewa się po powierzchni, nie pozostawiając żadnej wyraźnej granicy (czyli kropelki). Taka sytuacja jest charakterystyczna dla powierzchni idealnie hydrofilnych – dosłownie „kochających wodę”. W praktyce spotyka się to choćby w laboratoriach przy testach na czystość szkła technicznego: gdy szkło jest doskonale czyste, woda rozpływa się po nim idealnie, bez tworzenia kropli. W branży przeróbki surowców mineralnych zjawisko to ma ogromne znaczenie np. podczas flotacji czy oczyszczania powierzchni ziaren – powierzchnie hydrofilne łatwiej pokrywają się wodą, co wpływa na ich zachowanie w procesach separacji. Moim zdaniem bardzo ważne jest zrozumienie, że stan idealnie hydrofilny to pewien wzorzec w technice, do którego się dąży, ale w praktyce zawsze występują pewne odchylenia. Warto zwrócić uwagę, że im niższy kąt zwilżalności, tym silniejsze oddziaływania adhezyjne cieczy do powierzchni. W przemyśle dąży się do uzyskania takich warunków np. przy myciu i oczyszczaniu instalacji, żeby usunąć zanieczyszczenia i poprawić efektywność procesów. Standardy branżowe np. ISO dotyczące czystości powierzchni właśnie wykorzystują kąt zwilżalności jako wskaźnik.
Kwestia kąta zwilżalności potrafi sprawiać trochę problemów, bo na pierwszy rzut oka wydaje się, że każda powierzchnia, którą ciecz jakoś zwilża, powinna mieć mały kąt. Jednak tylko dla powierzchni idealnie hydrofilnych mówimy o kącie Θ = 0, gdzie ciecz całkowicie rozpływa się po podłożu bez pozostawienia żadnej krawędzi – to jest pewien wzorzec teoretyczny. Określenie „zwilżalna” jest zbyt ogólne, bo praktycznie każda powierzchnia o kącie Θ < 90° jest zwilżalna, ale nie znaczy to, że jest idealnie hydrofilna – tu różnica jest zasadnicza. Z kolei „słabo zwilżana” to termin odnoszący się do sytuacji, gdzie kąt zwilżania jest relatywnie duży, ale nadal poniżej granicy hydrofobowości; powierzchnia wtedy niechętnie przyjmuje ciecz, ale nie jest jeszcze hydrofobowa. Natomiast powierzchnie hydrofobowe i superhydrofobowe mają kąty powyżej 90°, często nawet powyżej 150° (superhydrofobowość), więc nie mogą mieć kąta równego zero – taka odpowiedź przeczy podstawowym definicjom z fizykochemii powierzchni. Z mojego doświadczenia wynika, że mylenie pojęć wynika często ze stosowania uproszczeń: ktoś uważa, że jak powierzchnia jest „trochę mokra”, to już jest hydrofilna, co nie jest prawdą w sensie technicznym. W praktyce, na przykład podczas flotacji, dobiera się odczynniki właśnie pod kątem zdolności hydrofilizowania lub hydrofobizowania powierzchni, żeby uzyskać pożądane efekty technologiczne. Kluczem jest tutaj precyzyjne rozumienie pojęć – kąt zwilżalności dokładnie 0 (zero) występuje tylko przy powierzchniach idealnie hydrofilnych, a wszystkie inne przypadki to po prostu różne stopnie zwilżalności, ale już nie ideał.