Prawidłowe zdefiniowanie klasy ziarnowej to kluczowa sprawa w przeróbce mechanicznej kopalin. Klasa ziarnowa to nic innego jak zbiór ziaren, których wymiary zawierają się pomiędzy określonymi granicami – zawsze mówimy tu zarówno o dolnej, jak i górnej granicy. To właśnie te dwa parametry wyznaczają, które ziarna należą do danej klasy, a które nie. W praktyce spotkasz się z tym przy przesiewaniu czy klasyfikacji wodnej – tam sito albo inny separator oddziela materiał na frakcje, np. 0-2 mm, 2-5 mm itd. Bez ścisłego określenia obu granic nie da się właściwie kontrolować procesu, ani porównywać wyników między różnymi zakładami. Z mojej perspektywy to trochę jak z sortowaniem śrubek w warsztacie: jeśli masz pudełka tylko „do 5 mm”, to zawsze coś się wymknie. A przemysł potrzebuje precyzji, bo od tego zależy jakość produktu i dalsze etapy obróbki – choćby dobór rozdrabniaczy czy urządzeń do wzbogacania. W normach branżowych, np. PN-ISO 565, zawsze znajdziesz definicje klasy ziarnowej odniesione do zakresu między dwiema siatkami. Dlatego określenie górnej i dolnej granicy to nie tylko teoria, ale praktyczny fundament pracy każdego technika czy inżyniera od przeróbki surowców.
Wiele osób myli pojęcie klasy ziarnowej, zawężając ją wyłącznie do jednej granicy wielkości, np. tylko dolnej albo tylko górnej. Moim zdaniem wynika to z codziennych przyzwyczajeń, gdzie mówimy na przykład o “ziarnach mniejszych niż 5 mm” – ale to jeszcze nie jest klasa ziarnowa w sensie technologicznym. W branży materiałowej i przy przeróbce kopalin liczy się zawsze precyzyjne określenie zakresu, czyli dwóch granic: dolnej i górnej. Jeśli uwzględniamy wyłącznie dolną granicę, to nie wiadomo, jak duże ziarna jeszcze mogą się znaleźć w danej frakcji. Analogicznie, używanie tylko górnej granicy, bez dolnej, prowadzi do zbyt szerokiej definicji, przez co do danej klasy mogą trafić bardzo zróżnicowane ziarna, niekiedy o zupełnie innych właściwościach technologicznych. Takie uproszczenie utrudnia potem kontrolę jakości, dobór urządzeń (jak przesiewacze czy klasyfikatory) czy interpretację wyników analizy sitowej. Maksymalna granica też nie załatwia problemu, bo nie określa, od jakiego rozmiaru ziarna zaczynamy daną klasę – a to w praktyce jest kluczowe, np. przy produkcji kruszyw do betonu. Typowym błędem jest też utożsamianie klasy ziarnowej z pojedynczym rozmiarem sitowym, podczas gdy każda klasa to właśnie zakres między dwoma sitami. Jeżeli nie stosujemy obu granic, łatwo o nieporozumienia przy analizach uziarnienia, ale też później przy rozliczeniach handlowych czy ocenie jakości koncentratów. Dobre praktyki branżowe, zarówno w Polsce jak i za granicą, zawsze precyzują klasy ziarnowe zakresem dwóch wartości – i warto to mieć w głowie na co dzień.