Koagulanty stosuje się właśnie po to, żeby ułatwić i przyspieszyć sedymentację cząstek koloidalnych. To jest podstawa, jeśli chodzi o procesy oczyszczania wody czy ścieków, ale także przy przeróbce surowców mineralnych. Cząstki koloidalne są na tyle małe (zazwyczaj poniżej 1 mikrometra), że same z siebie bardzo wolno opadają pod wpływem grawitacji. Przez to tworzą mocno stabilne zawiesiny, których normalne zagęszczenie czy oddzielenie od cieczy byłoby praktycznie niemożliwe bez pomocy chemicznej. Dodanie koagulantu (np. siarczanu glinu, chlorku żelaza czy polielektrolitów) powoduje neutralizację ładunków elektrycznych na powierzchni cząstek koloidalnych. Dzięki temu zderzają się one ze sobą, zlepiają w większe agregaty (flokule), które już znacznie szybciej opadają. W praktyce, w przeróbce mechanicznej kopalin, prawidłowy dobór i dawkowanie koagulantu to ważna sprawa – pozwala na wydajne zagęszczanie zawiesin, odzysk wody technologicznej i uniknięcie zapychania urządzeń. Takie rozwiązania są standardem we wszystkich nowoczesnych zakładach przeróbczych. Moim zdaniem znajomość mechanizmu działania koagulantów zdecydowanie przydaje się później w pracy – i to nie tylko w laboratorium, ale i na stanowiskach operatorskich.
Wiele osób błędnie zakłada, że koagulanty mogą być stosowane do przyspieszania sedymentacji dowolnych cząstek, na przykład polarnych, chiralnych albo elementarnych. W praktyce jednak cała istota działania koagulanta opiera się na jego zdolności do destabilizacji układów koloidalnych. Cząstki elementarne (np. pojedyncze atomy lub bardzo małe cząstki mineralne) z reguły nie tworzą stabilnych zawiesin – bardzo szybko opadają albo są rozpuszczone w cieczy. Koagulant nie ma więc na nie większego wpływu, bo nie występuje tu zjawisko odpychania elektrostatycznego, które uniemożliwia ich łączenie. Chiralność dotyczy głównie molekuł organicznych (np. aminokwasów) i nie ma praktycznego znaczenia w kontekście sedymentacji cząstek mineralnych – to błąd logiczny, bo koagulant nie oddziałuje z cząstkami tylko dlatego, że są one chiralne. Jeśli chodzi o cząstki polarne, to polaryzacja dotyczy właściwości chemicznej cząsteczki, a nie jej rozmiaru czy zdolności do tworzenia układów koloidalnych. Największy problem w praktyce stanowią właśnie cząstki koloidalne – niewielkie, stabilne, o dużej powierzchni właściwej i ładunku powierzchniowym. To one wymagają użycia koagulantów. Mylenie tych pojęć prowadzi do złych praktyk technologicznych, takich jak niepotrzebne dawkowanie odczynników lub niewłaściwy dobór technologii oczyszczania. Warto o tym pamiętać, bo w branży liczy się nie tylko teoria, ale i umiejętność praktycznego rozróżniania tych pojęć.