Kaolin to rzeczywiście surowiec mineralny, który poddaje się procesowi wzbogacania, żeby uzyskać odpowiednie parametry chemiczne i fizyczne potrzebne w przemyśle ceramicznym. Wzbogacanie kaolinu polega głównie na usuwaniu domieszek takich jak żelazo, tytan czy kwarc, które mogą pogarszać jakość wyrobów ceramicznych — szczególnie porcelany, fajansu czy płytek glazurowanych. Moim zdaniem, praktyka pokazuje, że dobry kaolin to podstawa w każdym porządnie działającym zakładzie ceramicznym, bo od jakości surowca zależy późniejsza wytrzymałość oraz estetyka ceramiki. Wzbogacanie najczęściej odbywa się przez płuczkę hydrauliczną, separację magnetyczną oraz flotację, co pozwala na uzyskanie koncentratu o wysokim stopniu czystości. Trzeba też pamiętać, że według standardów branżowych surowce stosowane w ceramice muszą mieć ściśle określony skład ziarnowy i minimalne zanieczyszczenia. W sumie, kaolin po prawidłowym wzbogaceniu jest nie do zastąpienia np. w produkcji porcelany czy ceramiki sanitarnej, bo gwarantuje pożądane właściwości plastyczne i jasną barwę po wypale. Z mojego doświadczenia wynika, że nawet niewielka zawartość niepożądanych domieszek potrafi kompletnie zepsuć efekt końcowy, więc temat wzbogacania kaolinu to prawdziwy fundament w branży.
Granit, bazalt czy gnejs nie są surowcami, które poddaje się typowemu wzbogacaniu w celu uzyskania wysokiej jakości produktów dla przemysłu ceramicznego. Często pojawia się takie przekonanie, że każda skała używana w budownictwie lub przemyśle wymaga podobnych procesów oczyszczania jak kaolin, ale to nie do końca prawda. Granit, ze względu na swoją budowę oraz skład mineralny (głównie kwarc, skalenie i mikę), jest wykorzystywany przede wszystkim jako kamień budowlany, kostka brukowa czy kruszywo drogowe – po prostu rozdrabnia się go i sortuje na frakcje, nie ma potrzeby usuwania domieszek jak w przypadku surowców do ceramiki. Bazalt natomiast jest skałą wylewną, używaną głównie do produkcji wełny mineralnej oraz jako kruszywo; kluczowe parametry to odporność na ścieranie i mrozoodporność, nie czystość chemiczna. Gnejs, choć czasem używany jako materiał dekoracyjny czy drogowy, podobnie jak granit nie wymaga wzbogacania, bo domieszki nie wpływają istotnie na jego zastosowanie. Typowym błędem jest wrzucanie wszystkich skał do jednego worka pod kątem technologii przeróbki, a tu jednak w ceramice wymagania są bardzo wyśrubowane. Przemysł ceramiczny potrzebuje surowców o bardzo wysokiej czystości i określonej ziarnistości, dlatego tylko takie mineralne surowce jak kaolin przechodzą przez złożone procesy wzbogacania. Z mojego punktu widzenia, granit, bazalt i gnejs to bardziej surowce konstrukcyjne, a nie ceramiczne.