Oznaczenie substancji niebezpiecznych dla środowiska to ten charakterystyczny znak z uschniętym drzewem i martwą rybą na pomarańczowym tle, czyli właśnie Znak 2. Moim zdaniem to jeden z najbardziej wymownych i jednocześnie często pomijanych symboli, a szkoda, bo w praktyce przemysłowej coraz częściej mamy do czynienia z chemikaliami czy preparatami, które mogą poważnie zagrozić ekosystemom wodnym albo glebie. Ten piktogram został wprowadzony zgodnie z dyrektywami UE (np. rozporządzenie CLP) po to, żeby od razu wiadomo było, że dana substancja może zniszczyć życie w rzece lub uniemożliwić rozwój roślin. Przykładowo – pestycydy, oleje przemysłowe czy wybrane środki czyszczące powinny mieć takie oznaczenie. Z mojego doświadczenia wynika, że stosowanie się do takich znaków naprawdę minimalizuje ryzyko groźnych wypadków środowiskowych, o ile oczywiście ktoś faktycznie się tym przejmuje i nie traktuje tego jako tylko papierowej roboty do odhaczenia. W branży surowcowej to bardzo ważna praktyka – odpowiednie znakowanie, magazynowanie i transport takich substancji są kluczowe, żeby uniknąć katastrof ekologicznych. Dobre firmy zawsze pilnują, żeby takie substancje były przechowywane w szczelnych pojemnikach, z dala od kanalizacji, no i żeby pracownicy znali znaczenie tych piktogramów – bo chodzi tu przecież o realne bezpieczeństwo, a nie tylko zgodność z normami.
Jeżeli ktoś patrząc na te znaki, wybiera na przykład symbol płomienia, to prawdopodobnie sugeruje się zagrożeniem pożarowym i kojarzy go z jakimś ogólnym niebezpieczeństwem, co jest bardzo częstym błędem – ale to zupełnie inna kategoria. Ten znak dotyczy bowiem substancji łatwopalnych, a nie takich, które są groźne dla środowiska naturalnego. Równie często mylony jest znak z dwoma probówkami, z których wycieka substancja na dłoń i metal – on sygnalizuje substancje żrące, czyli takie, które mogą uszkodzić ciało lub materiały, ale niekoniecznie mają natychmiastowy wpływ na ekosystem – ta pomyłka wynika z prostego skojarzenia: coś działa agresywnie, więc pewnie jest też szkodliwe dla środowiska. Niestety, w praktyce branżowej taka logika prowadzi do poważnych błędów w magazynowaniu czy transporcie, bo substancje żrące i środowiskowo niebezpieczne wymagają innych zabezpieczeń. Z kolei znak eksplodującej kuli to klasyczne ostrzeżenie przed materiałami wybuchowymi – i tutaj widać, jak łatwo pomylić ogólne niebezpieczeństwo z tym dotyczącym przyrody. Moim zdaniem za dużo osób nie odróżnia piktogramów środowiskowych od pozostałych, bo brakuje praktycznego szkolenia – takie pomyłki mogą skończyć się wyciekiem do rzeki chemikaliów, których nikt nie oznaczył prawidłowo, bo myślano tylko o bezpieczeństwie ludzi, a nie przyrody. Warto zapamiętać: tylko znak z drzewem i rybą ostrzega przed substancjami stanowiącymi zagrożenie dla środowiska. W obecnych czasach odpowiedzialność za środowisko to nie jest kwestia mody, tylko konkretne przepisy i standardy, których naprawdę trzeba przestrzegać, żeby nie narobić sobie (i innym) kłopotów.