Młyny kulowe faktycznie są powszechnie stosowane w procesie przygotowania nadawy do flotacji rud cynku i ołowiu. To jest taki absolutny klasyk w przeróbce mechanicznej kopalin siarczkowych. Chodzi tu o to, żeby uzyskać bardzo drobne rozdrobnienie ziarna, bo tylko wtedy uwolnimy cenne minerały od skały płonnej. No i właśnie młyn kulowy najlepiej sobie radzi z tym zadaniem – pozwala uzyskać uziarnienie nawet poniżej 0,1 mm. W praktyce, przed flotacją musi być zapewnione takie rozdrobnienie, żeby cząstki siarczków cynku i ołowiu mogły być skutecznie wychwycone w procesie flotacji pianowej. Z mojego doświadczenia, jeśli jest problem z rozdrobnieniem, efektywność odzysku metali od razu leci na łeb na szyję. Branżowo przyjęte jest, że bez młyna kulowego nie da się uzyskać odpowiedniej jakości koncentratu z tych właśnie rud. Stosowanie tego typu rozdrabniania to podstawa wszędzie tam, gdzie chodzi o rozdział faz o zbliżonej gęstości i konieczność dokładnego uwolnienia minerałów. Moim zdaniem, takie rozwiązanie jest nie tylko standardem, ale też najlepszą praktyką technologiczną w przemyśle cynkowo-ołowiowym.
Mylne jest przekonanie, że młyny kulowe powszechnie stosuje się do przygotowania nadawy do flotacji dla takich surowców jak sól, bentonit czy węgiel kamienny. Przede wszystkim sól, choć wymaga czasem rozdrabniania, zwykle nie podlega procesom flotacyjnym w klasycznym wydaniu, a jeśli już – to stosuje się raczej inne techniki separacyjne i zdecydowanie mniej agresywne rozdrabnianie. Bentonit z kolei, to materiał, który głównie podlega dezintegracji i nie jest typowo flotowany, bo jego wartość technologiczna polega na właściwościach sorpcyjnych i pęcznieniu, a nie na uzyskaniu koncentratu z drobną frakcją. W przypadku węgla kamiennego, owszem, stosuje się rozdrabnianie, ale w praktyce najczęściej są to kruszarki i młyny innych typów, a nie kulowe; ponadto rozdrabnianie do tak drobnego uziarnienia jak w młynach kulowych powoduje powstawanie nadmiernych ilości mułu węglowego, co nie jest pożądane w procesach wzbogacania. Typowym błędem jest tu przenoszenie rozwiązań z przeróbki rud metali na zupełnie inne surowce, które mają inne wymagania technologiczne. Flotacja rud cynku i ołowiu wymaga rozbicia skały na bardzo drobne frakcje, aby skutecznie oddzielić siarczki metali od reszty skały płonnej. Z kolei przy surowcach takich jak sól czy bentonit dąży się raczej do zachowania określonej granulacji, a nie do maksymalnego rozdrobnienia. To właśnie specyfika minerałów i wymagania procesu decydują o doborze urządzenia – i młyn kulowy jest dedykowany konkretnie dla takich przypadków jak rudy cynku i ołowiu przed flotacją.