Mechaniczno-pneumatyczne flotowniki to podstawowe urządzenia stosowane do wzbogacania mułów węglowych, zwłaszcza w profesjonalnych zakładach przeróbczych. Działają one na zasadzie wykorzystania różnicy właściwości fizycznych cząstek – głównie ich hydrofobowości i gęstości. Moim zdaniem to jedna z bardziej precyzyjnych metod, bo pozwala oddzielić nawet bardzo drobny węgiel od skały płonnej, co w klasycznych osadzarkach czy separatorach zawiesinowych jest praktycznie niewykonalne. W praktyce często spotykane jest zastosowanie flotacji do mułów, ponieważ cząstki są zbyt małe, by dobrze rozdzielały się w cieczach ciężkich – tutaj klasyczne separatory po prostu sobie nie radzą. Często firmy wykorzystują flotowniki o różnych pojemnościach, dopasowując je do wydajności zakładu i rodzaju urobku. Warto pamiętać, że dobór odpowiednich odczynników flotacyjnych również bardzo wpływa na efektywność procesu – odpowiadają one za to, by tylko cząsteczki węgla przyłączały się do pęcherzyków powietrza. Z mojego doświadczenia wynika, że technologia flotacji mułów jest aktualnie nie tylko najbardziej efektywna, ale po prostu wymagana, jeśli myśli się o jakościowym koncentracie. Branżowe dobre praktyki wręcz nakazują stosowanie tej metody dla drobnych frakcji. W skrócie – jeśli chodzi o muły węglowe, flotacja i mechaniczno-pneumatyczne flotowniki to standard i najbardziej racjonalny wybór.
Wybór innych metod wzbogacania mułów węglowych niż mechaniczno-pneumatyczne flotowniki to częsty błąd wynikający z niewłaściwego rozumienia specyfiki tych odpadów. Często popełnia się go, patrząc wyłącznie na nazwy urządzeń, a nie na to, jak radzą sobie one z bardzo drobną frakcją materiału. Zawiesinowe wzbogacalniki, zarówno z cieczą ciężką jednorodną, jak i niejednorodną, oraz pulsacyjno-tłokowe osadzarki świetnie nadają się do wzbogacania surowców o większym uziarnieniu, na przykład grubszych ziaren węgla czy rudy, gdzie różnice gęstości są kluczowe. Przy mułach węglowych, których ziarna mają średnicę często poniżej 0,5 mm, separacja grawitacyjna praktycznie nie zdaje egzaminu – osadzanie się jest bardzo powolne, a siły lepkosci i oporu wody dominują nad grawitacją. To sprawia, że uzyskiwanie czystych koncentratów w tych urządzeniach jest albo nieopłacalne, albo wręcz niemożliwe. Moim zdaniem to typowe nieporozumienie – ktoś zakłada, że wszystkie rodzaje węgla można wzbogacać w ten sam sposób. Flotacja przewyższa inne metody właśnie przez to, że wykorzystuje selektywne przyczepianie się cząstek do pęcherzyków powietrza, co umożliwia efektywne rozdzielanie nawet najdrobniejszych frakcji. W praktyce zakłady przeróbcze już od lat stosują flotację jako standard dla mułów, bo inne technologie po prostu nie dają oczekiwanej wydajności ani jakości. Warto na to zwrócić uwagę, szczególnie analizując procesy technologiczne kopalń i zakładów przeróbczych. W skrócie: muły węglowe wymagają flotacji, a nie technik grawitacyjnych czy klasycznych osadzarek – to są po prostu inne procesy, do innych frakcji.