To pytanie świetnie pokazuje, że w ocenie efektywności procesu wzbogacania miedzi nie wystarczy patrzeć tylko na jeden parametr, np. samą zawartość Cu w koncentracie lub wyłącznie uzysk. W praktyce przemysłowej, żeby naprawdę dobrze ocenić, kiedy przeróbka przebiegała najefektywniej, trzeba spojrzeć na oba te wskaźniki razem, bo zależy nam i na wysokiej jakości koncentracie, i na tym, żeby odzyskać możliwie najwięcej miedzi z rudy. W środę uzyskano 25,5% Cu w koncentracie, co może nie jest rekordem w tygodniu, ale uzysk miedzi osiągnął aż 93,6% – to zdecydowanie najwyższa wartość spośród wszystkich dni. Poniedziałek miał zbliżoną zawartość, ale uzysk był niższy. Czwartek i wtorek, choć pokazały wyższą zawartość Cu, miały dużo gorszy uzysk miedzi, co w praktyce oznacza większe straty wartościowego surowca. Branżowe standardy (np. praktyki KGHM czy ogólne wytyczne dla flotacji siarczkowej) zakładają, że priorytetem jest maksymalizacja uzysku przy akceptowalnej jakości koncentratu, bo to przekłada się bezpośrednio na opłacalność całej instalacji. Często w zakładach robi się nawet specjalne wyliczenia (np. iloczyn zawartości i uzysku) dla szybkiej oceny efektywności. Z mojego doświadczenia wynika, że lepiej mieć minimalnie niższą zawartość, ale zdecydowanie wyższy uzysk, bo to oznacza mniej strat i więcej produktu końcowego. W środę, patrząc na oba parametry, proces był prowadzony najbardziej optymalnie – to jest właśnie ten złoty środek, którego szuka się w technologii wzbogacania.
Często spotykam się z sytuacją, gdy ktoś patrząc na dane z procesu wzbogacania, koncentruje się tylko na jednym parametrze – najczęściej na zawartości miedzi w koncentracie. To kuszące, bo wyższy procent Cu wygląda efektownie i sugeruje lepszą jakość produktu. Ale w praktyce przemysłu wydobywczego liczy się coś więcej. Efektywność procesu to przede wszystkim zdolność do odzysku jak największej ilości miedzi z rudy, przy zachowaniu odpowiednio wysokiej jakości koncentratu. Jeśli skupisz się tylko na wtorku lub czwartku, gdzie zawartość Cu była najwyższa, łatwo przeoczyć, że uzysk miedzi – czyli procent całkowitej miedzi odzyskanej z rudy – był tam znacznie niższy (odpowiednio 75,1% i 71,3%). To oznacza, że spora część miedzi po prostu się zmarnowała. Z drugiej strony, poniedziałek wydaje się niezły, bo uzysk jest wysoki (91,0%), ale to w środę oba parametry były najbliżej idealnej równowagi: zachowano wysoką zawartość Cu (25,5%) i jednocześnie uzyskano aż 93,6% miedzi. Typowym błędem jest ocenianie procesu tylko przez pryzmat „czystości” koncentratu, bez uwzględnienia strat surowca. Profesjonalna analiza zawsze uwzględnia oba wskaźniki, bo zbyt niska zawartość oznacza problemy w dalszej metalurgii, a zbyt niski uzysk to realna utrata wartościowego metalu. W praktyce stosuje się nawet iloczyn tych parametrów jako szybki wskaźnik efektywności. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk analizy dwuparametrowej – to kluczowa kompetencja w przemyśle przeróbczym i podstawa dobrych praktyk technologicznych.