Na rysunku faktycznie przedstawiono sita OSO, czyli obrotowe sita o konstrukcji samoczyszczącej. Z mojego doświadczenia wynika, że te urządzenia spotyka się naprawdę często w zakładach przeróbczych, szczególnie tam, gdzie trzeba efektywnie oddzielać drobne frakcje z zawiesin czy osadów. Sita OSO charakteryzują się tym, że mają specjalnie wyprofilowaną powierzchnię roboczą, najczęściej o przekroju łukowym, a przesiewanie zachodzi głównie przez siły odśrodkowe oraz odpowiednio dobrany przepływ mieszaniny. W praktyce to rozwiązanie jest bardzo chwalone za niską awaryjność oraz łatwość utrzymania ruchu – samoczyszczenie znacznie ogranicza problem zapychania, który jest zmorą przy zwykłych sitach. Moim zdaniem, jeśli ktoś pracuje przy przesiewaniu osadów ściekowych lub drobnych frakcji węgla, prędzej czy później trafi właśnie na OSO. W branżowych standardach przyjmuje się, że to jedno z najskuteczniejszych rozwiązań do pracy w trudnych warunkach zawiesinowych. Co też ważne – konstrukcja umożliwia pracę w trybie ciągłym i jest dostosowana do wysokich wydajności, co w nowoczesnych instalacjach jest praktycznie wymogiem.
Sporo osób myli te urządzenia z hydrocyklonami albo wirówkami, bo faktycznie są podobne rozmiarowo i również mają do czynienia z separacją zawiesin. Jednak hydrocyklon działa całkiem inaczej – tam kluczowa jest siła odśrodkowa powstająca podczas wirowania cieczy wewnątrz stożkowego korpusu i nie ma żadnego sita, a rozdział zachodzi na zasadzie różnicy gęstości cząstek. Są bardzo dobre, ale raczej do klasyfikacji i zagęszczania drobnych zawiesin, nie do przesiewania mechanicznego. Sita łukowe natomiast to zupełnie inna konstrukcja – mają nieruchomą powierzchnię roboczą w kształcie wycinka łuku, przez którą przetłacza się mieszaninę, a separacja następuje głównie siłą grawitacji. Z mojego punktu widzenia, one sprawdzają się głównie przy wstępnym oczyszczaniu ścieków czy osadach, ale mają ograniczoną wydajność i często się zapychają. Z kolei wirówki (separator wirówkowy) to urządzenia typowo do oddzielania faz ciekłych i stałych lub dwóch cieczy o różnej gęstości w bardzo intensywnym polu odśrodkowym, bez udziału mechanicznego sita. Typowym błędem jest zakładanie, że wszędzie tam, gdzie jest duży bęben czy stożek, mamy do czynienia z wirówką – a tak wcale nie musi być! W rzeczywistości sita OSO są zaprojektowane tak, by przesiewać i jednocześnie samoczynnie się oczyszczać, co jest kluczowe w warunkach dużej ilości drobnych zanieczyszczeń. Najlepiej zawsze patrzeć na szczegóły konstrukcyjne – obecność powierzchni sitowej i systemu samooczyszczania to znak rozpoznawczy OSO.