Odpowiedź elektrycznego jest prawidłowa, bo na schemacie widać typowy układ rozdziału ziaren na podstawie ich właściwości elektrycznych, czyli tzw. separację elektrostatyczną. To jedna z bardziej zaawansowanych metod wzbogacania, szczególnie przydatna tam, gdzie inne sposoby zawodzą np. przy rozdziale mieszanin minerałów o podobnej gęstości, ale różnej przewodności elektrycznej. Na rysunku materiał nadawany jest na obracający się bęben, który potem rozdziela ziarna – te przewodzące (zazwyczaj siarczki czy węgiel) zostają przyciągnięte lub odpychane przez pole elektryczne, przez co trafiają do osobnych frakcji: koncentrat i odpad. Moim zdaniem ta technika jest super praktyczna, bo pozwala odzyskać wartościowe surowce nawet z bardzo trudnych odpadów, minimalizując straty. W górnictwie i recyklingu często się to stosuje, np. do rozdziału rud cynku od dolomitu albo do odzysku metali z elektronicznych złomów. Jest to zgodne ze współczesnymi standardami branżowymi, gdzie coraz większy nacisk kładzie się na selektywność i precyzję wzbogacania. Osobiście uważam, że umiejętność rozpoznawania takich schematów to podstawa dla każdego technologa surowców.
Schemat przedstawiony na rysunku często bywa mylony z innymi procesami wzbogacania, co nie jest dziwne, bo większość urządzeń do przeróbki mechanicznej kopalin opiera się na wizualnie podobnych zasadach rozdziału. Jednak warto zrozumieć, czym różnią się najważniejsze metody. Przede wszystkim separacja mechaniczna opiera się na różnicach w wielkości lub kształcie ziaren, np. przesiewanie czy sortowanie ręczne. Grawitacyjne wzbogacanie z kolei bazuje na różnicy gęstości – typowy przykład to stoły koncentracyjne, spirale czy rynny, gdzie ziarna opadają lub są spłukiwane wodą w zależności od masy. Flotacja natomiast to proces typowo chemiczny i fizyczny, gdzie do zawiesiny dodaje się odczynniki, a cząstki o określonych właściwościach przyczepiają się do pęcherzyków powietrza i unoszą na powierzchnię. W żadnym z tych przypadków nie występuje rozdział na zasadzie przyciągania czy odpychania ładunków elektrycznych, jak na tym schemacie – to jest właśnie kluczowy element procesu elektrycznego. W praktyce błędem jest więc uznawanie tego układu za mechaniczny, grawitacyjny lub flotacyjny, bo nie uwzględnia to istoty pracy z polem elektrycznym i specyficznych rozwiązań konstrukcyjnych stosowanych w elektroseparatorach. Moim zdaniem takie pomyłki wynikają zwykle z nieprzywiązywania wagi do detali – a są one właśnie najważniejsze w rozróżnianiu procesów przeróbczych.