Granulometria to podstawa, jeśli chodzi o ocenę składu ziarnowego próbki po mieleniu. W praktyce, jak ktoś pracuje przy przeróbce kruszyw czy kopalin, to analiza granulometryczna jest wręcz codziennością. Chodzi tu o to, by dokładnie sprawdzić, jak rozkłada się wielkość cząstek po rozdrabnianiu – czy uzyskaliśmy odpowiedni zakres frakcji, czy proces działa jak należy. Najczęściej robi się to przesiewając próbkę przez zestaw sit o różnych oczkach albo stosując laserowy analizator, zależnie od tego, jak drobne są ziarna. Taka analiza pozwala potem nie tylko ocenić efektywność mielenia, ale też przewidzieć, jak materiał zachowa się dalej w procesie technologicznym. W branży przeróbki kopalin i materiałów sypkich właśnie granulometria uchodzi za standard przy kontroli jakości i optymalizacji procesów. Z mojego doświadczenia wynika, że nawet drobne odchylenia w uziarnieniu mogą potem skutkować np. problemami z flotacją czy separacją, więc nie ma tu miejsca na zgadywanie – wszystko trzeba policzyć i opisać właśnie poprzez analizę granulometryczną. Takie działania są nie tylko zgodne z dobrymi praktykami, ale wręcz wymagane w nowoczesnych zakładach, gdzie liczy się wydajność i powtarzalność produkcji.
Wybierając inną metodę niż granulometryczna, łatwo się pogubić, bo każda z pozostałych analiz służy do zupełnie innych celów niż ocena składu ziarnowego po mieleniu. Analiza chromatograficzna to w zasadzie domena chemików – sprawdza się tam skład chemiczny próbki, rozdziela się substancje na podstawie ich właściwości chemicznych czy fizycznych, a nie wielkości ziaren. Moim zdaniem to częsty błąd, że ktoś myli skład chemiczny z rozmiarem cząstek, bo oba terminy kojarzą się z badaniem materiałów, ale jednak chodzi o zupełnie inne parametry. Z kolei densymetryczna analiza bada głównie gęstość materiałów, czasem rozdziela frakcje na podstawie różnicy ciężaru właściwego, ale nie daje szczegółowej informacji o samym rozkładzie uziarnienia – to raczej pomocnicze narzędzie w separacji, a nie podstawowa metoda granulometryczna. Petrograficzna natomiast skupia się na rozpoznawaniu składu mineralogicznego i tekstury skał, czyli odpowiada na pytania: z jakich minerałów coś się składa, w jakiej strukturze, a nie – jakie są rozmiary ziaren po rozdrabnianiu. Typowym błędem jest utożsamianie każdej analizy laboratoryjnej z możliwością oceny granulacji – niestety, tylko granulometria daje realny obraz tego, ile mamy drobnych, a ile grubych frakcji po mieleniu. Bez tej wiedzy można źle dobrać ustawienia maszyn albo przeoczyć, że proces jest nieefektywny, co potem skutkuje stratami produkcyjnymi lub problemami w kolejnych etapach przeróbki. W branży przyjęło się więc, że podstawą każdej oceny skuteczności rozdrabniania jest właśnie analiza granulometryczna – i nie bez powodu, bo to ona daje jasny rozkład ziarnowy próbki.