Parametr zawartości wilgoci w odwadnianych mułach to chyba najważniejsza sprawa, jeśli chodzi o kontrolę jakości tego typu produktu ubocznego. W praktyce ogromne znaczenie ma to, ile wody zostaje w mułach po procesie odwadniania, bo to przekłada się bezpośrednio na koszty transportu, składowania, a nawet dalszego wykorzystania czy unieszkodliwiania odpadów. Z mojego doświadczenia wynika, że praktycznie w każdej nowoczesnej instalacji przeróbki mechanicznej kopalin prowadzi się stały monitoring wilgotności mułów – są na to specjalne normy, np. PN-G-11010, które podają dopuszczalne wartości. Zbyt wysoka wilgotność to nie tylko wyższe koszty, ale też problemy technologiczne, np. z przemieszczaniem mułów taśmociągami czy z zamarzaniem mas w zimie. Operatorzy instalacji często korzystają z analizatorów online albo prostych metod laboratoryjnych, by regularnie sprawdzać ten parametr. Moim zdaniem umiejętność oceny zawartości wilgoci jest absolutnie podstawowa dla technika – to pozwala ocenić efektywność pracy urządzeń takich jak prasy filtracyjne, wirówki czy zagęszczacze. No i praktyka pokazuje, że regularna kontrola wilgotności ma realny wpływ na zużycie energii i ogólne bezpieczeństwo pracy.
Przy ocenie parametrów odwadnianych mułów nietrudno się pomylić, bo przy pierwszym kontakcie z tematem na myśl przychodzą różne składniki chemiczne, które są ważne w analizie kopalin. Jednak w praktyce przemysłowej priorytetem jest nadzorowanie tych wartości, które realnie wpływają na właściwości fizyczne produktu i dalsze procesy. Zawartość tlenu czy azotu nie odgrywa tutaj żadnej praktycznej roli – ich ilości w mułach są zazwyczaj minimalne i nie mają znaczenia technologicznego ani ekonomicznego. Co więcej, pomiary tych parametrów są wykonywane raczej w analizie powietrza atmosferycznego albo przy ocenie emisji zanieczyszczeń, ale nie w ocenie odwadnianych mułów. Temat metali ciężkich jest ważny pod kątem ochrony środowiska, jednak kontrola ich zawartości to osobny proces, raczej wykonywany okresowo w laboratorium i wynika z potrzeby spełnienia wymogów środowiskowych, a nie z kontroli bieżącego procesu odwadniania. Typowym błędem jest zakładanie, że skoro odpady mogą być niebezpieczne, to kluczowym parametrem będzie skład chemiczny. Tymczasem w operacjach technologicznych, gdzie liczy się efektywność, bezpieczeństwo i koszty, to właśnie zawartość wilgoci jest najważniejsza, bo decyduje o stanie skupienia, podatności na transport czy o możliwości unieszkodliwiania mułów. W praktyce, jeśli nie zadbamy o właściwy poziom wilgotności, cała linia technologiczna może mieć przestoje lub generować dodatkowe koszty – i to jest najczęstsza przyczyna problemów, nie zawartość tlenu, azotu czy metali ciężkich.