W rzeczywistości w zakładach przeróbki mechanicznej węgla kamiennego po procesach klasyfikacji wstępnej powstaje sporo materiałów powęglowych, które mogą znaleźć zastosowanie jako kruszywa do betonu. Takie materiały, nazywane często łupkiem węglowym, miałem powęglowym albo tzw. kruszywem z odpadów węglowych, są wykorzystywane szczególnie w budownictwie infrastrukturalnym, np. do produkcji betonów konstrukcyjnych, drogowych albo nawet warstw podbudowy. To bardzo popularna praktyka, bo pozwala nie tylko zagospodarować odpady, ale też obniżyć koszty produkcji betonu. To, co moim zdaniem warto podkreślić, to fakt, że zgodnie z wymaganiami branżowymi (np. normy PN-EN dotyczące kruszyw do betonu) materiały pochodzące z przeróbki węgla muszą spełniać określone kryteria jakościowe – dotyczy to głównie uziarnienia, zawartości zanieczyszczeń i parametrów wytrzymałościowych. W praktyce używa się takich kruszyw np. przy budowie dróg dojazdowych na terenach przemysłowych, stabilizacji podłoża czy nawet do prac melioracyjnych. Z mojego doświadczenia wynika, że sporo zakładów górniczych prowadzi aktywną politykę racjonalnego gospodarowania tymi materiałami, co wpisuje się w ideę zrównoważonego rozwoju i ograniczania ilości odpadów na hałdach. To nie tylko dobre rozwiązanie ekonomiczne, ale też korzystne dla środowiska.
Warto dobrze zrozumieć, dlaczego pozostałe odpowiedzi nie mają zastosowania w kontekście przeróbki mechanicznej węgla kamiennego. Po pierwsze, materiały powęglowe, które powstają po wstępnej klasyfikacji, nie nadają się do produkcji mieszanek nawozowych ani nawozów sztucznych. Wynika to z ich składu chemicznego – zawierają przede wszystkim frakcje mineralne, resztki węgla i domieszki siarki, które są wręcz szkodliwe dla upraw rolnych. W praktyce byłoby to całkowicie niezgodne z normami bezpieczeństwa i ochrony środowiska. Jeśli chodzi o sól do drogownictwa, to tutaj problem tkwi w samym źródle surowca – sól drogowa pozyskiwana jest z zupełnie innych procesów (np. z kopalni soli lub odparowywania solanki), natomiast materiały powęglowe nie zawierają chlorku sodu ani innych soli istotnych dla tego zastosowania. Częstym błędem jest mylenie odpadów górniczych z innymi rodzajami odpadów mineralnych, które faktycznie mogą mieć zastosowanie w drogownictwie, ale bardziej jako podbudowa, stabilizacja czy kruszywo, a nie jako sól. Produkcja sztucznych nawozów wymaga natomiast stosowania wysoce czystych surowców i procesu chemicznego, do którego odpady po węglu kompletnie się nie nadają. Moim zdaniem to typowy przykład nadinterpretowania możliwości zagospodarowania odpadów – w rzeczywistości ich wykorzystanie jest mocno regulowane przez przepisy i normy branżowe. Typowym i najkorzystniejszym rozwiązaniem jest wykorzystanie takich materiałów właśnie jako kruszyw do betonu czy podbudów, zgodnie z praktyką stosowaną od lat w górnictwie i budownictwie.